Pewnego razu zapytałam ją. Wtedy wspomniała tylko o chrzcie. Osiem lat później (chyba uznała, że jako dwudziestojednoletnia kobieta jestem nareszcie wystarczająco dorosła) opowiedziała mi o ojcu. Z tej rozmowy dokładnie pamiętam tylko dwa zdania: „Twój ojciec jest jednym z mężczyzn, przez których płakałam najczęściej, i zarazem jedynym, do którego nie mam o to żalu…”. Gdy zapytałam, dlaczego właśnie on, w odpowiedzi usłyszałam: „Bo dał mi ciebie – tylko on mógł dać mi taką córkę, tylko on”. Ja bardzo rzadko płaczę. Ale wtedy płakałam, ze smutku. I z nienawiści do niego. Matka przez dwadzieścia sześć lat nie potrafiła pożegnać się z nadzieją, że kiedyś do niej wróci. I wymyśliła sobie, że jeśli ma się to kiedykolwiek zdarzyć, to z pewnością stanie się to w Wigilię. Czasami miała depresje. Gdy starała się przetrwać swój dwunastomiesięczny adwent między Wigiliami i zamykała się na długie godziny w tym swoim mauzoleum, zastanawiałam się, czy nie byłoby lepiej, gdyby dwadzieścia sześć lat temu po prostu owdowiała. Miałaby wtedy akt zgonu, zadbany grób, wyblakłe fotografie w albumie, znicze w Zaduszki, piękne wspomnienia. Nie musiałaby pielęgnować tej idiotycznej, beznadziejnie chorej nadziei.

Moja matka jest piękną i mądrą kobietą. Przez wszystkie te lata próbowali się do niej zbliżyć najróżniejsi mężczyźni. Niektórzy chcieli spędzić z nią tylko jedną noc, inni – całe życie. Ale nawet ci drudzy byli sezonowi. Koło połowy listopada i tak ich przeganiała, aby w Wigilię z czystym sumieniem wyciągnąć z szafy jego święte, idealnie gładkie koszule w kolorze nieba i z namaszczeniem je uprasować. Mam ojca, który bardzo skrzywdził moją matkę. Swoją nieobecnością. Mnie nie. Ja dowiedziałam się, że dzieci mają ojców, dopiero w przedszkolu. Wiem też, że jestem dla niego najważniejsza. Wystarczy, że zadzwonię, i jeśli nie będzie akurat na jakimś kongresie poza Polską, to zostawi wszystko i przyjedzie. Dlatego nie dzwonię. Mszczę się na nim. Cały czas. Za mamę. Nie mówię mu, że jestem z niego dumna, udaję, że nie interesuje mnie jego życie, nie dziękuję za nic, co mi daje, nie całuję go i nie przytulam się do niego. Nie zasłużył na to, aby wiedzieć, że go kocham…



19 из 48