Zostałam sama. Wcisnęłam się głęboko w fotel i siorbiąc gorącą herbatę patrzyłam w ekran, w połowie wypełniony olbrzymią sofą obitą imitacją skóry węża. Na sofie pojawiali się kolejni panowie, reprezentanci różnego typu urody i sposobu bycia. Wysocy i niscy, blondyni i bruneci, łysi, z przedziałkiem i bez, grubi i chudzi, sympatyczni lub odpychający, ale wszyscy, bez wyjątku, wpatrujący się w oko kamery z taką intensywnością, że zrobiło mi się nieswojo. Obserwując pojawiających się mężczyzn, z napięciem czekałam na wymarzony obraz…

…delikatnym drżeniem rozbrzmię flet i skrzypce i zjawi się On, ocean mądrości i wyżyna ducha. Szepnie płomiennie, wyciągając dłoń: „Chodź, moja miła, chodź, na ciebie czekam, ciebie szukam, chodź…”

…plum, plum (skrzypce) plam, plam (flet) plum, plum… plam, plam… plum, plum… plam…

– Lubię dziewczyny bez kompleksów, facet jak ja potrzebuje odpowiedniej partnerki. Żyję szybko i dziewczyna musi być taka sama, ostra i pewna siebie. No i musi lubić się bawić. Mam nadzieję, że u pani Helenki znajdę moją lady – wypomadowany koleś puścił oko. – Do tej pory spotykałem tylko różowe króliczki, wprawdzie słodkie, ale… sorry… nudne i straszne beksy. To nie to. Szukam wysokiej brunetki, najlepiej… yhm… – wykonał ruch na wysokości torsu i zaśmiał się z przekąsem: – Co się będę patyczkował, powiem wprost: mam forsę, nie będzie ci ze mną źle…

Spojrzał poza obiektyw i ściągnął brwi.

– … aha, mój numer to dwadzieścia trzy dziesięć. No to pa, żabo, odezwij się.

Przystojniaczek podniósł się z gracją, błysnął białymi zębami i znikł z pola widzenia.

Przez kilka sekund ekran pokazywał pustą sofę, zaraz jednak nastąpiło krótkie cięcie i już po chwili siedział na niej niewysoki, bardzo szczupły okularnik z opadającą na czoło przydługą grzywką.



3 из 155