
– Mimo to powinnaś mi powiedzieć.
– Kiedy, Myron? Kiedy?
– Zaraz po urodzeniu dziecka.
– Czy ty mnie słuchasz? Przecież powiedziałam ci, że nie miałam pewności.
– Powiedziałaś: matka wie, kto jest ojcem.
– Daj spokój, Myron. Kochałam Grega, a nie ciebie. Jesteś taki sentymentalny, że zażądałbyś, żebym się rozwiodła, wyszła za ciebie i żyła z tobą na przedmieściu jak w bajce, długo i szczęśliwie.
– I zamiast tego wybrałaś życie w kłamstwie?
– Wtedy uważałam, że to słuszna decyzja. Chociaż patrząc z dzisiejszej perspektywy – urwała i łyknęła kawy – w wielu sprawach postąpiłabym inaczej.
Bez powodzenia próbował przetrawić to, co usłyszał. Do kawiarni weszło kolejne stadko młodych mamuś z wózkami. Usiadły przy stoliku w kącie i zaczęły paplać o malutkich Brittany, Kyle’u i Morganie.
– Dawno rozstałaś się z Gregiem? – spytał nieco ostrzej, niż zamierzał. Tak mu się przynajmniej wydało.
– Przed czterema laty.
– Przestałaś go kochać? Cztery lata temu?
– Tak.
– Pewnie nawet wcześniej. Dawno, co?
– Tak – potwierdziła zmieszana.
– Więc mogłaś mi o tym powiedzieć. Wtedy. Przed czterema laty co najmniej. Dlaczego nie powiedziałaś?
– Skończ z tym przesłuchaniem.
– To ty rzuciłaś tę bombę. Jak mam zareagować?
– Jak mężczyzna.
– To znaczy?!
– Musisz mi pomóc. Musisz pomóc Jeremy’emu. Skupmy się na tym.
– Wpierw należy mi się kilka odpowiedzi.
Zawahała się, jakby chciała zaoponować, lecz po chwili, zrezygnowana, skinęła głową.
– Jeżeli pomoże ci to pozbyć się…
– Pozbyć się?! Jak kamienia w nerce?
– Jestem zbyt zmęczona, żeby się z tobą kłócić. Proszę bardzo. Pytaj.
– Dlaczego powiedziałaś mi o tym dopiero teraz?
Jej spojrzenie powędrowało ponad jego ramieniem.
– Raz byłam tego bliska – odparła.
– Kiedy?
– Pamiętasz, jak odwiedziłeś mnie w domu? Kiedy zniknął Greg?
