— „Charlie to mój kochaś, mój kochaś, mój kochaś" — zanucił kapitan Hulse. Przerwał, gdy gwar ucichł nieco. Młody porucznik Amadeo podniósł się, uśmiechnął i zaintonował inną piosenkę, którą wszyscy dobrze znali.

… Jestem Pantera pod granicznym slupem, Na każdym patrolu mróz mnie szczypie w…

— Bardzo przepraszam, panie pułkowniku…

Mackenzie obrócił się i napotkał wzrok sierżanta Irwina. Doznał wstrząsu na widok twarzy tamtego.

— Słucham, sierżancie?

… Pierś ma w orderach cholerny bohater: Szkarłatna strzała i wiązka granatów!

— Właśnie otrzymaliśmy wiadomość. Major Speyer prosi, by pan natychmiast przyszedł.

Speyer, który nie lubił się upijać, sam zgłosił się do dzisiejszej służby; poza tym wyjątkiem służbę w święta rozdzielano drogą losowania. Na wspomnienie ostatnich informacji z San Francisco Mackenzie poczuł, jak przejmuje go dreszcz.

Cała mesa ryczała refren, nie zwracając uwagi, że pułkownik zgasił fajkę i wstał z miejsca.

… Działa bum! Hej, bum, bum i bum! Rakiety trach! Pocisków szum. Ciasno nam tu, bo kulek tłum, Chcę do mamy cieplej wracać, ile mi tu! (I tru tu, tu, tu!)

Wszystkie prawowierne Pantery nie miały wątpliwości, że w działaniach potrafią się sprawić lepiej, nawet gdyby wóda przelewała im się uszami, niż dowolny inny oddział na trzeźwo. Mackenzie ignorował świerzbienie w tętnicach; zapomniał o nim. Równym krokiem poszedł w kierunku drzwi, automatycznie zdejmując broń boczną ze stojaka, gdy go mijał. Piosenka ścigała go aż na korytarz.

… Wciąż robaki fasujemy, rzadko ich brak, Wgryzasz się w kanapkę, a ona ciebie chap? Nasza kawa prima sort: „Sacramento zlew”, Ale ketchup dobry w boju, całkiem jak krew.


2 из 72