Może właśnie tego mi trzeba, pomyślał Wulfric, włączając się do rozmowy. Spędzi dwa tygodnie w miłym towarzystwie, a potem wróci na resztę lata do Lindsey Hall. W końcu nie powinien stronić od ludzi tylko dlatego, że jego rodzeństwo pozakładało rodziny, a kochanka zmarła.

Drzwi się otworzyły i książę usłyszał wielce nieprzyjemne hałasy. Męskie i kobiece głosy przekomarzały się wesoło. Po chwili panie oddaliły się, a do pokoju weszła duża grupa dżentelmenów. Wszyscy młodzi, najwyżej dwudziestopięcioletni, jak ocenił. I żaden nie cierpiał na nadmiar rozumu, sądząc po ich butnym zachowaniu, pozach i śmiechu.

Jeśli się nie mylił, korytarzem właśnie przeszła równie liczna grupa ich towarzyszek.

Tacy ludzie wypełniali sale balowe Londynu. To z ich powodu unikał wszelkich przyjęć, chyba że do udziału zmuszały go okoliczności.

– Wygląda na to, że wszyscy już przyjechali – odezwał się jeden z nowo przybyłych, sir Lewis Wiseman, wesoły młodzieniec, którego Wulfric znał z widzenia. – Mężczyzna nie potrzebuje, by wyprawiano fetę z okazji jego zaręczyn, ale siostra Audrey i jej matka nie zgodziły się ze mną. Audrey też. I stąd nasze spotkanie – zaczerwienił się i roześmiał, podczas gdy kompani klepali go po plecach, wygłaszając niemądre, rubaszne uwagi.

Wulfric poniewczasie przypomniał sobie, że Wiseman niedawno ogłosił swoje zaręczyny z panną Magnus, siostrą lady Renable. Impreza w Schofield Park została przygotowana, by uczcić te zaręczyny. A że narzeczeni byli bardzo młodzi, większość gości była w ich wieku.

Książę poczuł się zbulwersowany.



19 из 262