
Żadna z dam nie zwróciła uwagi na zbliżający się powóz. Lady Renable często z niego korzystała, gdy wybierała się gdzieś z wizytą, choć na ogół wystarczyłaby dwukółka albo po prostu jej własne nogi. Eleanor mówiła, że lady Renable jest pusta i pretensjonalna, co nie było dalekie od prawdy. A mimo to Christine się z nią przyjaźniła.
Wkrótce stało się oczywiste, że powóz zwalnia. Koła zaskrzypiały głośno. Wszystkie trzy damy zdziwione uniosły głowy.
– Zdaje się, że lady Renable przybywa do nas z wizytą. – Eleanor wyjrzała przez okno. – Ciekawa jestem, czemu zawdzięczamy ten honor. Christine, spodziewałaś się jej?
– Wiedziałam, że powinnam była zmienić czepek zaraz po drugim śniadaniu – powiedziała matka. – Christine, bądź tak miła i poślij panią Skinner na górę, żeby przyniosła mi nowy.
– Mamo, ten, który masz, jest całkiem przyzwoity – zapewniła ją Christine, kończąc układać kwiaty. Podeszła do matki i pocałowała ją w czoło. – To tylko Melanie.
– Oczywiście, że to tylko lady Renable. W tym cała rzecz – odparła matka z irytacją. Ale nie powtórzyła prośby.
Nie trzeba było wielkiego geniuszu, żeby odgadnąć, po co przybyła Melanie.
– Chyba przyjechała, żeby spytać, dlaczego nie przyjęłaś jej zaproszenia – rzuciła Eleanor, jakby czytając w myślach siostry. – A skoro już zjawiła się tu osobiście, pewnie nie pogodzi się tak łatwo z twoją odmową. Biedna Christine. Chcesz pobiec na górę do swojego pokoju? Powiem jej, że nagle dopadł cię atak lekkiej ospy.
Christine roześmiała się, natomiast matka uniosła ręce ze zgrozy.
Melanie istotnie słynęła z tego, że niełatwo przyjmowała do wiadomości odmowną odpowiedź.
