
Wydaje się, że Teresa jest przedłużeniem tego gestu, którym matka odrzuca daleko za siebie swoje życie pięknej kobiety.
(Nie należy się dziwić, że ruchy Teresy są nerwowe, że brak im płynności – ten wielki gest matki, dziki, niszczycielski, na zawsze odcisnął się na ruchach Teresy.)
8.
Matka domaga się sprawiedliwości i chce, żeby winny został ukarany. Dlatego żąda, żeby córka towarzyszyła jej w świecie bezwstydu, w którym młodość i uroda nic nie znaczą, który jest tylko wielkim obozem koncentracyjnym podobnych do siebie ciał, spoza których nie przeziera dusza.
Teraz łatwiej nam będzie zrozumieć sens tajemniczego występku Teresy, jej częstych i długich spojrzeń w lustro. Była to walka z matką. Było to pragnienie, by nie być ciałem jak inne, ale zobaczyć własną duszę, „armię, która wybiega spod pokładu”. Nie było to łatwe, bo dusza, smutna, nieśmiała i zahukana, schowała się w głębi wnętrzności Teresy i wstydziła się pokazać.
Tak było właśnie tego dnia, w którym spotkała Tomasza. Przepychała się między pijakami w swojej restauracji, jej ciało uginało się pod ciężarem kufli, które niosła do tacy, a dusza kryła się gdzieś w żołądku albo trzustce. Właśnie wtedy Tomasz odezwał się do niej. To odezwanie było istotne, ponieważ przyszło od kogoś, kto nie znał ani jej matki, ani pijaków, którzy codziennie robili jej swoje stereotypowe, sprośne propozycje. Statut obcego wywyższał go ponad innych. I jeszcze coś go wywyższało: na stole leżała otwarta książka.
