
Czy ma ją zaprosić na stałe do Pragi? Boi się odpowiedzialności. Jeśli ją teraz zaprosi, przyjedzie ofiarować mu całe swoje życie.
Czy ma o niej zapomnieć? Oznaczałoby to, że Teresa dalej będzie kelnerką w restauracji pewnego zabitego deskami miasta, a on nigdy już jej nie zobaczy.
Chce, żeby do niego przyjechała, czy nie chce?
Przygląda się ścianom przeciwległych kamienic i szuka odpowiedzi. Wciąż i wciąż przypomina sobie, jak leżała na jego tapczanie. Nie była podobna do nikogo z jego dotychczasowego życia. Nie była ani kochanką, ani żoną. Była dzieckiem, które wyjął z koszyka natartego smołą i ułożył na brzegu swego łóżka. Usnęła. Przyklęknął przy niej. Jej rozgorączkowany oddech był przyspieszony, rozległo się cichutkie jęknięcie. Przytulił policzek do jej policzka i szeptał do jej snu uspokajające słowa. Po chwili poczuł, że jej oddech się uspokaja, a twarz zbliża do jego twarzy. Czuł płynący z jej ust delikatny odór gorączki i wdychał go, jak gdyby chciał przeniknąć intymność jej ciała. W rym momencie wyobraził sobie, że jest u niego już od wielu lat i że umiera. Poczuł nagle wyraźnie, że nie przeżyłby jej śmierci. Położyłby się obok i chciałby umrzeć wraz z nią. Wcisnął twarz w poduszkę obok jej głowy i długo tak leżał.
Stoi teraz w oknie i przywołuje tę chwilę. Cóż to może być innego niż miłość, która w taki sposób daje o sobie znać?
Ale czy to była miłość? Uczucie, że chciałby umrzeć obok niej, było ewidentnie przesadne: przecież widział ją dopiero drugi raz w życiu! Czy nie była to po prostu histeria człowieka, który w głębi duszy uświadamia sobie swą niezdolność do kochania i zaczyna wmawiać sobie miłość? Jego podświadomość jest na tyle tchórzliwa, że wybrała sobie do odegrania tej komedii nieszczęsną kelnerkę z prowincjonalnej mieściny, która nie miała prawie żadnej szansy, by zaważyć w jego życiu. Patrzy przez okno na brudne mury i uświadamia sobie, że nie wie, czy była to miłość, czy histeria.
