Czas do wieczora upłynął im na zbieraniu próbek minerałów, badaniu przydennej radioaktywności, pomiarach insolacji i stu podobnie żmudnych zajęciach, które trzeba było jednak wykonać sumiennie, pedantycznie nawet, jeśli miały dać uczciwe rezultaty. O zmierzchu wszystko, co było możliwe, zostało dokonane i Rohan mógł ze spokojnym sumieniem podejść do mikrofonu, kiedy wywołał go Horpach z „Niezwyciężonego”. Ocean pełen był żywych form, które jednak unikały, co do jednej, strefy przybrzeżnej. Organizm sekcjonowanej ryby nie wy­kazał niczego szczególnego. Ewolucja, według szacunkowych danych, trwała na planecie od wielu set milionów lat. Wykryto znaczną ilość zielonych glonów, co wyjaśniało obecność tlenu w atmosferze. Podział państwa żywych ustrojów na ro­ślinne i zwierzęce był typowy; typowe również struktury kostne kręgowców. Jedy­nym organem, wykształconym u złowionej ryby, którego odpowiednika ziemskie­go nie znali biologowie, był szczególny zmysł, wrażliwy na bardzo nikłe zmiany natężenia pola magnetycznego. Horpach nakazał całej ekipie powrót w najszyb­szym czasie i kończąc już rozmowę, powiedział, że są nowiny: prawdopodobnie udało się ustalić miejsce lądowania zaginionego „Kondora”.

Tak więc, chociaż biologowie protestowali, twierdząc, że i kilku tygodni dal­szych badań byłoby im mało, zwinięto barak, uruchomiono motory i kolumna ruszyła na północny zachód. Rohan nie mógł przekazać towarzyszom żadnych szczegółów o „Kondorze”, bo sam ich nie znał.



30 из 233