– Instytucja samowystarczalna. – Skinąłem głową ze zrozumieniem. – Absolutna izolacja.

– O, tak, Wielka Rada wyznaje zasadę podziału na „nas” i „ich”. Tych, co należą do kręgu, i tych spoza niego. Trzeba być bogatym, żeby wejść w jej poczet, ale pieniądze to nie wszystko. Rodzina kandydata musi wykazać się posiadaniem massylskiego obywatelstwa od trzech pokoleń, a on sam powinien mieć dzieci. Korzenie w przeszłości, stawka na przyszłość, a tu i teraz bardzo dużo złota.

– Jakież to konserwatywne – zauważyłem. – Nic dziwnego, że tutejszy system tak się podoba Cyceronowi. Ale czy nie ma tu zgromadzenia ludowego jak w Rzymie, gdzie pospólstwo może dojść do głosu? Nie ma sposobu, aby zwykli ludzie mogli przynajmniej dać upust swojemu rozgoryczeniu?

Hieronimus pokręcił głową.

– Massilia jest rządzona wyłącznie przez Radę. Z sześciuset jej członków wybierana jest Rada Piętnastu, która zajmuje się ogólną administracją. Z tych piętnastu trzech odpowiada za codzienne sprawy miasta. Jeden z nich jest wybierany pierwszym timouchosem, co w dużym przybliżeniu może przypominać wasz konsulat: główny urzędnik miejski w czasie pokoju i najwyższy dowódca wojskowy w czasie wojny. Rada ustanawia prawa, utrzymuje porządek, organizuje rynki, ustala zasady pracy banków, prowadzi sądy, najmuje zaciężne wojska, wyposaża flotę. Trzymają miasto w garści w sposób absolutny. – Jak gdyby dla zademonstrowania tego zacisnął palce na swym kubku tak mocno, że kłykcie mu zbielały, a wyraz jego oczu mnie zaniepokoił.

– A jakie jest twoje miejsce w tym schemacie? – spytałem cicho.

– Ktoś taki jak ja w ogóle nie ma swojego miejsca. Och, teraz oczywiście mam. Jestem Ofiarowanym.

Uśmiechnął się, ale jego głos był pełen goryczy. Zawołał znowu o wino i słudzy przynieśli nowe flaszki falerna. Taka gościnność w oblężonym mieście wydała mi się przesadną rozrzutnością. Po chwili Hieronimus podjął wątek:



55 из 239