Nie byli bardziej przesądni od mieszkańców innych planet, ale rozumieli, że ich świat jest niezwykle delikatny, że bez tych błysków nie ma przyszłości. Konserwowanie pierścienia nie pociągałoby za sobą żadnych kosztów. Samonaprawiające się drony wykonywały tę samą bezmyślną pracę od czterystu lat, od ponownego zasiedlenia planety. Wyłączenie dron było gestem czysto symbolicznym, mającym zachęcić do ewakuacji.

Przez zasłonę pierścienia widzi drugi, dalszy księżyc, ten, który nie został rozbity na kawałki. Prawie nikt nie wiedział, co się tu stało. Ona wiedziała. Oglądała to na własne oczy, choć z pewnej odległości.

— Jeśli zostaniemy… — mówi opiekun. Odwróciła się w stronę lądu.

— Jeszcze trochę. Potem możemy iść.

— Boję się, że ktoś może ukraść statek. Niepokoją mnie Budowniczowie Gniazd.

Skinęła głową. Rozumiała jego obawy, ale trwała w postanowieniu, by zrobić to, co planowała, przyjeżdżając tutaj.

— Statkowi nic się nie stanie. A o Budowniczych Gniazd nie ma co się niepokoić.

— Mam wrażenie, że jakoś szczególnie się nami interesują. Odgania z czoła zabłąkanego mechanicznego motyla.

— Zawsze się interesowali. Są po prostu wścibscy.

— Tylko godzina, a potem cię zostawiam — mówi.

— Nie zrobisz tego.

— Możesz się o tym przekonać tylko w jeden sposób. Uśmiecha się. Wie, że opiekun jej nie opuści, choć ma powód do zdenerwowania: w tę stronę lecieli pod prąd ewakuacji; gdy dotarli do orbity, stacje tranzytowe były już zablokowane i władze zabraniały zjazdu na powierzchnię planety. Tylko dzięki przebiegłości i łapówce zdołali wejść do wagonika jadącego na dół. Mieli dla siebie cały przedział, ale towarzysz kobiety stwierdził, że wszysdco tu pachnie panicznym strachem. Ludzkie sygnały chemiczne pozostawiły swój ślad na meblach. Cieszyła się, że nie ma aż tak wyostrzonego powonienia. Czuła strach, choć nie chciała, by o tym wiedział. Jeszcze bardziej przerażała ją wiadomość, że Budowniczowie Gniazd podążali za nią do tego układu. Ich skomplikowany statek o kadłubie spiralnym, żłobkowanym i podzielonym na komory, quasi-przezroczysty, jest jednym z ostatnich statków na orbicie. Czy czegoś od niej chcą, czy po prostu przybyli jako widzowie?



2 из 752