Zaskoczona zamrugała oczami.

– Przepraszam. Nie przyszło mi do głowy, że wszystko odbędzie się aż tak oficjalnie. Czy to zwyczajowa procedura w pani pracy?

– Prawdę mówiąc tak – odparłam. Zauważyłam, że nie użyła słowa „zawód”, co oznaczało, że prawdopodobnie wrzuciła mnie do jednego wora z drobnymi urzędnikami, kucharzami do wynajęcia i hydraulikami.

– A jeśli go pani nie znajdzie?

– O to właśnie chodzi. Jeśli zjawię się u pani z pustymi rękami, może pani dojść do wniosku, że nie zasłużyłam na swoją stawkę i nici z pieniędzy. Proszę jednak pamiętać, że kiedy decyduję się już przyjąć jakąś sprawę, nie odpuszczam. Prowadzę ją aż do samego końca.

– Mam taką nadzieję – powiedziała. Zastanowiła się przez moment, po czym podeszła do zdobionego mahoniem sekretarzyka. Wyjęła z szuflady książeczkę czekową, wróciła do fotela i usiadła. – Dla kogo mam wypisać czek?

– Millhone Investigations.

Patrzyłam, jak wypisuje czek i wyrywa z książeczki. Podając mi go, z trudem skrywała irytację. Zauważyłam, że jesteśmy klientkami tego samego banku, Santa Teresa City Bank.

– Jest pani zdenerwowana – powiedziałam.

– Ja kieruję się w życiu zaufaniem, pani najwyraźniej nie.

– Życie mnie tego nauczyło. To nic osobistego.

– Rozumiem.

Wyciągnęłam czek w jej stronę.

– Jeśli pani chce, mogę go natychmiast oddać.

– Proszę znaleźć Dowana. Oczekuję pełnego raportu we wtorek, zaraz po powrocie do domu.

2

Zanim opuściłam jej dom, Fiona podała mi adres Melanie w San Francisco oraz numery telefonów do domu i do biura córki.



18 из 335