Siedzę spokojnie na lekcjach i nie odzywam się do nikogo. Ci ludzie znają się ósmy rok. Ja jestem nowa. Wiedzą, że chorowałam, ale nie wiedzą dlaczego.

Przepisuję i uzupełniam zeszyty. To mnie zajmuje. Lubię się uczyć, poznawać nowe rzeczy. Tylko przestałam lubić szkolę i nauczycieli.

Ciekawe, co dzieje się z Filipem, z ludźmi. Czy już wrócili do miasta? Może jeszcze nie. Jest bardzo ciepło.

Rodzice nie mówią nic o moim wyczynie z alkoholem. Nie pytają, nie rozmawiamy. Jakby nic się nie stało.

14 września

Po szkole grzecznie wracam do domu, omijając z daleka chatę, i biorę się do nauki. Chyba dobrze zrobiła mi zmiana szkoły, ale w klasie jestem obca. Czuję to. Weszłam w ich środowisko, jakbym nagle spadła z księżyca. Wieczorami długo się nad tym wszystkim zastanawiam, oczywiście gdy jest spokój. Nie rozumiem tego wszystkiego, co mnie otacza, nawet siebie przestałam rozumieć. Coś się we mnie dziwnego dzieje, tylko co?

25 września

Filip twierdzi, że wszystko, co nas otacza, sieje zniszczenie. Cytuje jakiegoś amerykańskiego poetę. My mamy być inni. Co my możemy zrobić dla siebie samych? W narkotycznym transie ulepszać świat? Może. Nasze narkotyczno – nikotynowe, a także alkoholowe seanse mają nas wyzwolić. Tylko, na Boga, od czego?

Po szkole idę tam i patrzę. Czasami ćpam i wtedy jest mi wszystko jedno, a czasami tylko patrzę i chcę pytać. Ale pytać nie należy. Wolno mówić, co się chce. Mam wrażenie, że jest to bełkot zagubionych dusz. Powtarzają bezmyślnie jakieś słowa, nie wnikając w ich sens. Jak można coś rozumieć, będąc naćpanym?

Powrót do domu jest jakimś powrotem. Szkoda tylko, że nie do normalnego życia. Może wtedy nie chciałabym żeglować z nimi?

1 października

Zamiast do szkoły, poszłam na wagary, do sądu. Ostatnio zaczęłam interesować się prawem.



13 из 285