Istnieje jednak także inna gałąź naszej działalności i właśnie ze względu na nią potrzebujemy ludzi. Zapłacę panu sto dolarów, jeśli zgodzi się pan przejść do następnego pokoju i poddać serii testów. Jeśli się panu nie uda, poprzestaniemy na tym, jeśli natomiast wynik okaże się pozytywny, przyjmiemy pana, wszystko wyjaśnimy i zaczniemy przeszkolenie. Czy to panu odpowiada?

Everard zawahał się. Miał wrażenie, że jego rozmówca go ponagla. Ta firma na pewno nie ograniczała się do jednego niepozornego biura i uprzejmego urzędnika. A jednak…

Wreszcie podjął decyzję.

— Podpiszę umowę dopiero po tym, jak mi pan wyjaśni, o co tu chodzi.

— Jak pan sobie życzy. To zależy tylko od pana. — Mr. Gordon wzruszył ramionami. — Wie pan, że testy wykażą, czy się pan nadaje, czy też nie. Wykorzystujemy pewne bardzo zaawansowane techniki.

Przynajmniej to było prawdą. Everard posiadał trochę wiadomości o współczesnej psychologii. Wiedział o encefalografach, testach skojarzeniowych i minnesockim przekroju. Nie rozpoznał jednak żadnej z przykrytych pokrowcami maszyn, które go otaczały, mrucząc i migając lampkami. Pytania, którymi zasypywał go asystent — biały, zupełnie łysy mężczyzna w nieokreślonym wieku, z wyrazem obojętności na twarzy i mówiący z cudzoziemskim akcentem — wydawały się z niczym nie związane. Jakie było przeznaczenie metalowej czapki, którą włożono mu na głowę? Dokąd szły podłączone do niej przewody?

Rzucał ukradkowe spojrzenia na tarcze wskaźników, ale nigdy dotąd nie widział takich liter ani cyfr. Nie były angielskie, francuskie, rosyjskie, greckie ani chińskie. Może już wtedy zaczął domyślać się prawdy?

W miarę przeprowadzania testów kształtowała się w nim dziwna samowiedza. Manson Emmert Everard, lat 30, niegdyś porucznik saperów w armii amerykańskiej, organizator i kierownik produkcji w Ameryce, Szwecji, krajach arabskich.



3 из 47