Każdy żołnierz był uzbrojony w procę o uchwycie długości dwóch łokci i niósł skórzaną, kolorową sakwę z pociskami zapalającymi. Niewielu wyglądało na starszych ode mnie, większość zaś z pewnością była młodsza, lecz ich błyszczące złoceniami łuskowe zbroje, bogato zdobione pasy oraz ukryte w pochwach sztylety o długich ostrzach świadczyły o tym, że należeli do elitarnej formacji. Ich pieśń, w przeciwieństwie do większości wojskowych pieśni, nie opowiadała o bitwach ani o kobietach; była to prawdziwa pieśń procarzy i miała takie oto słowa:


Gdy bytem mały, matka rzekła mi: Otrzyj już łzy i do łóżka idź. Ja wiem, że podróży mnóstwo w życiu czeka cię, Bo pod spadającą gwiazdą urodziłeś się. Po wielu latach ojciec szepnął mi, Gładząc me włosy swoją ręką starczą: Nie płacz nad blizną, co ciało twoje znaczy, Boś się urodził pod gwiazdą spadającą. Czarownik kiedyś na drodze stanął mej, Popatrzył na mnie i słowa takie rzekł: Przed tobą krew, zgliszcza, pożogi i przypadki złe, O ty, co pod spadającą gwiazdą urodziłeś się. Pasterz zaś stówa wypowiedział te: My, owce, iść musimy tam, gdzie nasz pan chce, Do Bramy Świtu, aniołów Ogrójca, Dokąd nas wiedzie gwiazda spadająca.

I tak dalej, zwrotka za zwrotką Niektóre — przynajmniej dla mnie — byty tajemnicze, inne zabawne, sporo tez trafiało się takich, których autor miał na względzie jedynie rymy, jednostajne i powtarzające się w nieskończoność



6 из 288