
— Rozumiem pańskie obawy co do elektrowni — odparł Vickers — ale jeśli chodzi o stolarzy i przemysł drzewny, myślę, że chyba pan przesadził. Przecież te domy muszą być z drewna, a więc stolarze potrzebni będą do ich budowania.
— Rzeczywiście, są z drewna i ktoś je buduje, ale nie mamy pojęcia kto.
— To chyba da się sprawdzić — zasugerował Vickers. Czy to takie skomplikowane? Musi istnieć jakaś firma. Muszą gdzieś mieć jakieś fabryki i tartaki.
— Faktycznie, istnieje firma — przyznał Crawford — ale jest to firma handlowa. Śledząc jej działalność znaleźliśmy magazyny, z których transportuje się poszczególne elementy domów. I na tym koniec. Jak dotąd nie udało nam się odnaleźć fabryki, która by je budowała. Kupuje się je od pewnej firmy, której adres i nazwę znamy, ale nikt nigdy nie sprzedał jej nawet drewnianej drzazgi. Firma ta nigdy nie kupiła również ani jednego zawiasu. Nie zatrudnia ludzi. Wymienia wprawdzie miejsca produkcji, które rzeczywiście istnieją, tylko że nie ma tam żadnych fabryk. Poza tym, zgodnie z naszymi informacjami, do siedziby firmy nikt nigdy nie wchodził ani też z niej nie wychodził. Przynajmniej od czasu, gdy jest pod obserwacją.
— To niemożliwe — zaprotestował Vickers.
— Oczywiście, że to niemożliwe — zgodził się Crawford. — Te domy niewątpliwie są z drewna i innych materiałów i ktoś niewątpliwie je buduje.
— Jeszcze jedno pytanie, panie Crawford. Dlaczego w ogóle tak się tym zainteresowaliście?
— No cóż — zmieszał się Crawford. — Tego właściwie nie powinienem panu mówić.
— Ale teraz już pan musi.
— Miałem zamiar nakreślić lepiej całą sytuację, żeby pan zrozumiał, do czego zmierzam. Obawiam się, że bez tego to co powiem, może wydać się panu śmieszne.
— Ktoś pana zastraszył — zauważył Vickers. — Oczywiście nie przyzna się pan, ale jest pan poważnie przestraszony.
