— Co oznacza ten symbol? — przerwał mu Mericet.

— …żyje wyłącznie w…

Teppic umilkł. Przyjrzał się skomplikowanym runom na karcie w dłoni Mericeta, po czym znowu wbił wzrok w przestrzeń za uchem egzaminatora.

— Nie mam pojęcia, sir.

Zdawało mu się, że słyszy najcichsze westchnienie, najdelikatniejszy ślad zadowolonego mruknięcia.

— Ale gdyby odwrócić ją dołem do góry, sir — podjął — byłby to złodziejski symbol, oznaczający „IIałaśliwe psy w domu”.

Przez chwilę trwała cisza. Potem, tuż przy ramieniu chłopca, głos starego skrytobójcy zapytał:

— Czy garotą mogą posługiwać się wszystkie kategorie?

— Sir, regulamin mówi o trzech pytaniach — zaprotestował Teppic.

— Aha… Więc tak brzmi twoja odpowiedź?

— Nie, sir. To była tylko uwaga. Sir, odpowiedź, której pan oczekuje, brzmi: wszystkie kategorie mogą nosić garotę, ale tylko skrytobójcy trzeciego stopnia mogą jej używać, stanowi jedną z trzech możliwości.

— Jesteś tego pewien?

— Tak, sir.

— Może się jeszcze zastanowisz?

Głosem egzaminatora można by smarować osie wozów.

— Nie, sir.

— Doskonale.

Teppic odprężył się nieco. Tunika przylgnęła mu do pleców, chłodna i wilgotna od potu.

— Teraz z prędkością, jaka ci odpowiada, udasz się na ulicę Księgowych — przemówił spokojnym tonem Mericet. — Przestrzegając wszystkich znaków i tak dalej. Będę na ciebie czekał w komnacie pod dzwonnicą na rogu Alei Audytu. Aha… Weź to, jeśli łaska.

Wręczył Teppicowi niewielką kopertę.

Teppic oddał pokwitowanie. Potem Mericet wstąpił w plamę cienia za kominem i zniknął.

Tyle jeśli chodzi o ceremonie.

Teppic odetchnął głęboko i wysypał na dłoń zawartość koperty. Był to czek gildii na dziesięć tysięcy ankh-morporkiańskich dolarów, wystawiony na „Okaziciela” — imponujący dokument, opatrzony pieczęcią gildii z podwójnym krzyżem i sztyletem w płaszczu.



7 из 254