— …jeg kan ikke førsta… Pyrrus, kan dig hør mig…?

— Nie ma sprawy — stwierdził Jason, sięgając po mikrofon. — To nytdansk, mówią nim na większości planet regionu Polaris. — Przycisnął włącznik.

— Pyrrus til rumfartskib, odbiór — powiedział. Natychmiast w tym samym języku nadeszła odpowiedź: — Proszę o zezwolenie na lądowanie. Jakie są wasze koordynaty?

— Nie zezwalam lądować i stanowczo zalecam poszukać sobie zdrowszej planety.

— To niemożliwe. Mam wiadomość dla Jasona dinAlta i poinformowano mnie, że znajduje się tutaj.

Jason spojrzał na potrzaskujący głośnik z nowym zainteresowaniem. — Informacja prawdziwa, tu dinAlt.

Co to za wiadomość?

— Nie mogę przekazać otwartym kanałem łączności. Schodzę po waszym sygnale kierunkowym. Czy dostanę instrukcje?

— Czy zdaje sobie pan sprawę, że zapewne popełnia pan samobójstwo? To najbardziej śmiercionośna planeta w całej galaktyce i wszystko co żyje, od bakterii po pazurosokoły, które są rozmiarów pańskiego statku, jest wrogie człowiekowi. Mamy teraz coś w rodzaju zawieszenia broni, ale dla kogoś z zewnątrz, takiego jak pan, to pewna śmierć. Czy mnie pan słyszy?

Odpowiedzi nie było. Jason wzruszył ramionami i spojrzał na ekran radaru podejścia.

— Cóż, to pańska głowa nie moja. Proszę jednak nie mówić wydając swe przedśmiertne tchnienie, że pana nie ostrzegaliśmy. Sprowadzę pana do lądowania, ale tylko pod warunkiem, że pozostanie pan na statku. Przyjdę sam, w ten sposób będzie pan miał pięćdziesiąt procent szansy, że system odkażania śluzy pańskiego statku zdoła zniszczyć miejscową mikrofau-nę i mikroflorę.

— Zgoda — nadeszła odpowiedź — wcale nie mam ochoty umierać, tylko chciałbym przekazać wiadomość.

Jason sprowadzał statek, obserwował jak wyłania się z niskiej warstwy chmur, zawisa i rufą w dół opada wreszcie ze zgrzytliwym łoskotem. Amortyzatory wygasiły większą część siły uderzenia, ale mimo to statek miał wygięty wspornik i stał wyraźnie przechylony na bok.



2 из 177