Mój czyn był bardzo śmiały lub bardzo głupi. Może i taki, i taki. Wymusiłem na eistai Ikhalmenetsu przerwanie ataku, powstrzymywanie Vaintè na progu zwycięstwa. Udało mi się i ponownie zapanował spokój. Mój sammad połączył się nad brzegiem ukrytego jeziora. Walka dobiegła końca.

Działy się jeszcze inne rzeczy, o których dowiedziałem się dopiero po wielu latach. Enge, moja nauczycielka i przyjaciółka, żyła nadal. Wraz ze swymi towarzyszkami, Córami Życia, znalazła schronienie na nowym lądzie leżącym daleko na południe. Wyhodowały tam miasto, oddalone od innych Yilanè, pragnących ich śmierci. Kolejne miejsce spokoju, kolejny kres zmagań.

Nie wiedziałem jednak o jeszcze jednej sprawie. Żyła Vaintè, przepełniona nienawiścią i żądzą naszej śmierci.

To zdarzyło się w przeszłości. Teraz stoję na brzegu naszego ukrytego jeziora, patrząc spod zmrużonych powiek na zapadające słońce i starając się dostrzec, co niosą nam nadchodzące lata.


ROZDZIAŁ I

Uveigil as lok at mennet, homennet thorpar ey wat marta ok etin.

Choć rzeka niesie jasne wody, to jednak zawsze spływa jej nurtem coś mrocznego ku tobie.

PRZYSŁOWIE TANU

Było cicho i spokojnie.

Dobiegł końca ciepły dzień, zresztą wszystkie były tu upalne. Wieczorem jednak lekka bryza wiejąca nad wodą chłodziła nieco powietrze. Kerrick zerkał na słońce, ocierając pot z twarzy. Tak daleko na południu łatwo zapominało się o zmianach pór roku.



6 из 300