Policja przyjedzie po kilku minutach. Pamiętał, żeby zostawić drzwi wejściowe kusząco otwarte. Te środki ostrożności zapobiegną sytuacji, że jego ciało leży nieodnalezione przez wiele tygodni. Nie będzie rozkładu. Nie będzie smrodu. Wszystko załatwione tak schludnie i starannie, jak to możliwe. Tylko rozbryzgom krwi nie da się zapobiec, pomyślał. To nic. Policja to profesjonaliści, na pewno przywykli do takich widoków. W końcu nie będzie pierwszym podstarzałym profesorem w tej społeczności, który uznał, że utrata zdolności myślenia, rozumowania i rozumienia to wystarczający powód, by odebrać sobie życie. Choć tak na gorąco nie przypominał sobie żadnych kolegów po fachu o skłonnościach samobójczych. Dziwne. Na pewno jacyś byli.

Przez chwilę rozważał, czy nie napisać wiersza o swoich przygotowaniach: Ostatnie kroki przed ostatnim krokiem.

Dobry tytuł.

Adrian zakołysał się w przód i w tył, jakby liczył, że ten ruch wytrząśnie myśli tkwiące w mrocznych zakamarkach, do których już nie dosięgał. Być może zostały jeszcze jakieś drobiazgi do załatwienia przed samobójstwem – opłacić kilka zapomnianych rachunków, wyłączyć ogrzewanie i piecyk gazowy, zamknąć garaż, wynieść śmieci. Złapał się na tym, że przebiega w pamięci krótką listę czynności trochę jak typowy mieszkaniec przedmieścia przed przystąpieniem do sobotnich porannych prac domowych. Tknęła go dziwna myśl, że chyba dużo bardziej od własnej śmierci obawia się tego, że narobi bałaganu, który potem ktoś będzie musiał sprzątać.

Sprzątać bałagan po śmierci. Wspomnienia usiłowały się przebić przez mur jego organizacyjnych rozmyślań. Sam nieraz musiał sprzątać taki bałagan po innych. Odpędził kołaczące się w nim obrazy smutku i skupił się na zadaniu.

Spojrzał na zdjęcia rozłożone na łóżku i ustawione na pobliskim stoliku. Rodzice, brat, żona i syn: „Niedługo będę z wami”. Rzadko widywana siostra, siostrzenice, przyjaciele i znajomi z pracy: „Do zobaczenia później”. Jakby mówił bezpośrednio do ludzi patrzących na niego z fotografii. Dużo półuśmiechów i uśmiechów, zauważył; szczęśliwe chwile na grillach, weselach i wakacjach – wszystkie utrwalone na kliszy.



14 из 396