
Kiedy siedział naprzeciwko neurologa, stwierdził w duchu, że popełnił straszliwy błąd, choć przez sekundę dopuszczając do siebie myśl, że halucynacja jest objawem choroby. Niepotrzebnie przeraził się tym sygnałem alarmowym i poszedł na badania. Powinien dostrzec plusy tego, co się stało. Został zupełnie sam i miło byłoby na resztę życia zaludnić swój świat osobami, które kiedyś kochał – czy nadal istnieją, czy nie.
– Pańskie objawy wskazują…
Nie chciał słuchać lekarza, który ma zakłopotaną, zbolałą minę i jest dużo młodszy od niego. To niesprawiedliwe, pomyślał, że dowie się o tym, że umrze, od kogoś tak młodego. Takie rzeczy powinien mówić siwowłosy dostojny medyk o dźwięcznym głosie znużonym latami doświadczenia, nie piskliwy chłopaczyna świeżo po podstawówce, taki co to nerwowo buja się na fotelu.
Nie podobał mu się ten sterylny, jasno oświetlony gabinet, z dyplomami w ramkach i drewnianymi biblioteczkami pełnymi medycznych tekstów, do których lekarz na pewno nigdy nie zajrzał.
