— Nikt nie może ci nic zarzucić. To nie twoja…

— Nie rozumiesz — przerwał jej Tennyson. — System feudalny rządzi się swoimi własnymi prawami. Zgraję wilków trzyma na odległość jeden człowiek. Kiedy się popuści smycz, rzucają się sobie do gardeł. Nigdy świadomie nie mieszałem się do polityki, ale nieoficjalnie byłem doradcą i giermkiem margrabiego. Dlatego walka skierowana była również przeciw mnie.

prawie natychmiast rozeszła się plotka, że margrabia został otruty, ale ma szczęście, jeszcze zanim walka zaczęła się na dobre, mnie już tam nie było. Nie miałem żadnego zaplecza wojskowego i wiedziałem o tym. Dla każdego z pretendentów byłem łatwym celem. Zgarnąłem wszystkie oszczędności, jakie przez długi czas gromadziłem, ukradłem lotnię i wziąłem nogi za pas tak szybko, jak to tylko było możliwe. Nadchodziła noc. Musiałem lecieć nisko, tak aby nie wyłapały mnie radary. Wiedziałem, że na tej planecie nie znajdę bezpiecznego miejsca…

— Więc kierowałeś się do portu.

— Tak. Wiedziałem, że zostało mi już niewiele czasu. Pościg znajdował się tuż za mną. Dlatego też musiałem znaleźć jakiś statek i to szybko. Statek, który znajdzie się w przestrzeni kosmicznej, jeszcze zanim obława dotrze do portu.

— Więc tak wygląda twoja historia?

— Właśnie tak — potwierdził. — Jedyne, co mnie w tej chwili martwi, to fakt, że musiałem zdradzić część mojej tajemnicy kapitanowi. Powinienem był skłamać, jednak miałem za mało czasu, żeby wymyślić coś sensownego.

Potrząsnęła głową.

— Nie musisz się martwić o naszego drogiego kapitana. Jeśli ktoś go o coś spyta, przysięgnie, że nic o tobie nie wie. Ma dosyć problemów. Monopol na Koniec Wszechświata bardzo mu przypadł do gustu i nie ma zamiaru go stracić. To jak żyła złota. Pakuje towary i pielgrzymów na pokład, wyrzuca ich i znów pakuje tych, których transportował w czasie poprzedniego lotu z Gutshot.



19 из 341