— Poziomy atrium — oznajmiła winda, czytając od dawna zbyteczny zapis zamierzchłego rozkładu statku. — Służą rozrywce i rekreacji.

— Strasznie zabawne.

— Przepraszam?

— Musisz mieć dość dziwną definicję rekreacji. Chyba że według ciebie wypoczynek polega na tym, by włożyć opancerzony kombinezon próżniowy i zażywać środki przeczyszczające podczas terapii antyradiacyjnej.

— Przepraszam?

— Dajmy spokój. — Volyova westchnęła.

Następny kilometr jechała przez rejony — tylko część z nich była napełniona powietrzem. Czuła, jak jej ciężar się zmniejsza, i wiedziała, że mija silniki umieszczone poza kadłubem statku na eleganckich dźwigarach. Z rozdziawionymi gębami wsysały maleńkie ilości międzygwiazdowego wodoru i poddawały swój plon jakimś procesom zgodnym z niewyobrażalnymi prawa fizyki. Nikt — nawet Volyova — nie udawał, że rozumie, jak działają silniki Hybrydowców. Ważne, że działały. I co równie ważne, wytwarzały stały ciepły żar promieniowania cząstek egz tycznych. Większość z nich zmywała powłoka statku, częś jednak przedostawała się do środka. Dlatego winda gwałtownie przyspieszała przy silnikach, a potem zwalniała do swej zwykłej prędkości, gdy znalazła się już poza niebezpieczeństwem.

Volyova przebyła dwie trzecie drogi w dół. Ten rejon statku znała najlepiej spośród wszystkich członków załogi; Sajaki, Hegazi i inni rzadko zjeżdżali tak nisko, chyba że mieli jakiś szczególny powód. Któż mógłby mieć do nich pretensje? Im niżej dołu, tym bliżej kapitana. Ona była jedyną osobą, której nie przerażała myśl o jego bliskości.

Nie, zupełnie nie bała się tego królestwa i uczyniła zeń swe imperium. Na poziomie 612 mogła wysiąść, nawigować dc komory pajęczej i wyprowadzić ją na zewnątrz kadłuba, gdzie nasłuchiwała duchów, nawiedzających międzygwiezdną przestrzeń. Kuszące — zawsze. Ale miała przed sobą zadanie, jechała w określonym celu, a duchy i tak tu znajdzie innym razem. Na poziomie 500 minęła centralę uzbrojenia, pomyślała o wszystkich związanych z nią problemach. Musiała oprzeć się pokusie, bo chciała tu przystanąć i przeprowadzić kilka nowych badań. Po chwili centrala została w górze i Volyova spadała przez komorę kazamaty jedną z kilku olbrzymich, nie wypełnionych powietrzem wnęk na statku.



21 из 613