Przez pewien czas milczeli. Od drugiej strony kabiny, gdzie na leżance siedziała przykuta łańcuchami Rosita, Luke’a dzieliło jakieś trzy metry. Czy się zdrzemnęła? Z powodu chlupotania wody uderzającej w obie burty łodzi nie sposób było usłyszeć jakiegokolwiek dochodzącego stamtąd dźwięku.

– Rosito – powiedział cicho.

Zanim, zdążyła się odezwać, zaskoczyły ich głuche odgłosy, dochodzące z pokładu. Zgrzyt klucza przekręcanego w zamku pozbawił Luke’a nadziei, że ten ktoś na zewnątrz może być potencjalnym wybawcą.

Drzwi otworzyły się. Smuga posępnego światła i powiew zimnego powietrza poprzedziły wejście do kabiny C.B. i Peteya.

– No i co porabiają nasi obozowicze? – zapytał C.B. jowialnie, gdy tymczasem Petey zapalał górne światło. – Mam nadzieję, że nie jesteście wegetarianinami. Kupiliśmy wam sandwicze z szynką i serem. – Obaj mężczyźni trzymali papierowe torby ze sklepu.

Luke z mieszanymi uczuciami przyjął fakt, że wymiary opakowań są tak niewielkie. Albo tamci postanowili ich stąd w krótkim czasie wypuścić, albo mają zamiar często korzystać z lokali szybkiej obsługi w Edgewater.

– Ktoś chce iść do kibla? – spytał troskliwie Petey.

Oboje, Luke i Rosita, skinęli głową.

– Panie mają pierwszeństwo – rzekł Petey. Uwolnił ręce i nogi Rosity z kajdanek. – Możesz zamknąć drzwi, tylko bez głupich pomysłów. I tak nie ma tam okna.

Rosita spojrzała na Luke’a.

– Czy mógłby mi pan pożyczyć dolara dla obsługi?

Gdy przyszła kolej Luke’a na skorzystanie z maleńkiej kabinki, zastanawiał się, jakie ma możliwości, i doszedł do wniosku, że żadne. Nawet gdyby udało się obezwładnić Peteya, kiedy ten na nowo zakładał Rosicie kajdanki; C.B. stałby z wycelowanym w nią rewolwerem. Muszę prowadzić z tą dwójką ostrożną grę, pomyślał Luke.

Podczas gdy on, Rosita i Petey jedli swe sandwicze, C.B. popijał kawę.

– Jestem najedzony – rzekł, spoglądając na Luke’a. – Ta restauracja, którą pan polecił, nie była zła. Takiej cielęciny parmigiana nie jadłem od wieków. Swoją drogą sam się dziwię, jak mogłem coś przełknąć, mając przed sobą widok tych dupków ze Stowarzyszenia. Jedynie myśl o was pozwoliła mi to wytrzymać.



21 из 152