– Co to za przypuszczenia? – zapytał.

– Powiem ci, jak będę mogła. Pozwolisz mi zobaczyć miejsce?

Bosch niechętnie uniósł taśmę, reagując na jej zdawkową odpowiedź typowym dla siebie sarkazmem.

– No więc zapraszam, agentko Walling – rzekł. – Czuj się jak u siebie w domu.

Weszła na zagrodzony teren i przystanęła, przynajmniej respektując jego prawo, by sam zaprowadził ją na miejsce zbrodni.

– Myślę, że naprawdę będę mogła ci pomóc – powiedziała. – Jeżeli zobaczę ciało, być może uda mi się oficjalnie zidentyfikować denata.

Uniosła teczkę, którą dotąd trzymała w opuszczonej ręce.

– Wobec tego chodźmy – odparł Bosch.

Zaprowadził ją na polankę, gdzie w sterylnym świetle przenośnych reflektorów fluorescencyjnych spoczywały zwłoki. Denat leżał na pomarańczowej ziemi około półtora metra od urwiska na skraju punktu widokowego. Blask księżyca odbijał się od tafli zbiornika poniżej. Za zaporą rozpościerał się kobierzec miliona świateł miasta, które migotały w nocnym chłodzie jak unoszące się w powietrzu senne widziadła.

Bosch wyciągnął rękę, aby zatrzymać Walling na skraju kręgu światła. Lekarz zdążył już odwrócić ofiarę na wznak. Mężczyzna miał otarcia na twarzy i czole, lecz mimo to Boschowi wydawało się, że rozpoznaje w nim człowieka ze zdjęć na szpitalnych identyfikatorach znalezionych w schowku. To był Stanley Kent. Rozpięta koszula ukazywała bladą nieowłosioną pierś. Z boku widniał ślad po nacięciu, przez które lekarz wprowadził do wątroby sondę do pomiaru temperatury.

– Dobry wieczór, Harry – przywitał go Joe Felton, lekarz z ekipy koronera. – Chociaż chyba powinienem raczej powiedzieć: dzień dobry. Kim jest twoja koleżanka? Myślałem, że przydzielono ci Iggy'ego Ferrasa.

– Pracuję z Ferrasem – odrzekł Bosch. – To jest agentka specjalna Walling z wydziału wywiadu taktycznego FBI.

– Wywiadu taktycznego? Co oni jeszcze wymyślą?



11 из 167