
– Wiem, o czym myślisz – powiedział Felton. – Dlaczego nikt nic nie słyszał? Chyba da się to wytłumaczyć. Chłopaki, przekręćmy go z powrotem.
Bosch wyprostował się i odsunął, robiąc miejsce Feltonowi i jednemu z jego asystentów, którzy odwrócili zwłoki. Zerknął na Walling, a kiedy na moment ich oczy się skrzyżowały, ponownie spojrzała na ofiarę.
Po odwróceniu ciała ujrzeli rany wlotowe z tyłu głowy. Czarne włosy mężczyzny zlepiała krew. Tył białej koszuli był spryskany kropelkami jakiejś brązowej substancji, która natychmiast przykuła uwagę Boscha. Nie potrafiłby zliczyć miejsc zbrodni, które widział w życiu. Domyślił się, że plamy na koszuli denata to nie krew.
– To nie jest krew, prawda?
– Rzeczywiście, nie – potwierdził Felton. – Z badań laboratoryjnych dowiemy się zapewne, że to poczciwy syrop coca-coli. Osad, jaki zostaje na dnie pustej butelki albo puszki.
Zanim Bosch zdążył odpowiedzieć, ubiegła go Walling.
– Prowizoryczny tłumik do wygłuszenia odgłosu strzałów – wyjaśniła. -Taśmą przyklej a się do lufy pustą litrową butelkę po coli i dzięki temu znacznie zmniejsza się huk wystrzału, bo butelka pochłania większość fal dźwiękowych. Jeżeli w butelce została resztka coli, płyn ochlapuje cel.
Felton spojrzał na Boscha i z aprobatą pokiwał głową.
– Skądżeś ją wziął, Harry? Prawdziwy skarb.
Bosch zerknął na Rachel. Też był pod wrażeniem.
– Wiem z internetu – powiedziała.
Bosch skinął głową, choć w to nie wierzył.
– Powinniście zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz – dodał Felton, odwracając się do zwłok.
Bosch znów się pochylił. Felton wyciągnął rękę i pokazał dłoń ofiary po stronie, gdzie stał Bosch.
