I czekał, ufny w swoją moc.

I był przy tym tak zadufany, że nie bał się ani trochę.

Nic więc nie wystrzeliło z jego oczu, nic, poza pełnym politowania współczuciem.

Więc Rabd wystrzelił z miotacza do tej wstrętnej, ohydnej, strach budzącej, płaskookiej istoty i zabił ją na miejscu. I czule objął mackami swoją narzeczoną. I wrócił do domu, gdzie czekała nań sława bohatera.



35 из 35