— Jestem Kathy — przedstawiła się dziewczyna na stołku.

— Ja jestem Jason.

Ściana wróciła na miejsce i zapaliły się światła. Ona jest naprawdę śliczna, pomyślał. Tylko ten jej spokój graniczący z obojętnością. Jakby nic nie miało dla niej znaczenia. Apatia? Nie, rozsądził po chwili. Ona jest po prostu nieśmiała — oto wyjaśnienie.

— Dałeś mu pięćset dolarów za przyprowadzenie tutaj? — dziwiła się Kathy. Patrzyła na niego krytycznie, jakby próbowała dokonać jakiejś sensownej oceny na podstawie jego wyglądu.

— Mój garnitur zwykle nie jest tak wygnieciony.

— To ładny garnitur. Jedwabny?

— Tak — skinął głową.

— Jesteś studentem? — zapytała Kathy, nadal bacznie go obserwując. — Nie, nie jesteś; nie masz takiej ziemistej cery jak oni, od życia pod ziemią. No cóż, to pozostawia tylko jedną możliwość.

— Że jestem przestępcą — powiedział Jason — i usiłuję zmienić tożsamość, zanim dopadnie mnie policja lub wojsko.

— A jesteś? — zapytała bez cienia zmieszania. To było zwyczajne, proste pytanie.

— Nie.

Nie wyjaśniał szerzej, nie teraz. Może później.

— Czy sądzisz, że wielu gwardzistów to roboty, a nie prawdziwi ludzie? Zawsze noszą maski gazowe, więc trudno powiedzieć.

— Wystarczy mi, że ich nie lubię — odrzekł Jason. — Nie zastanawiam się nad przyczyną.

— Jakich dokumentów potrzebujesz? Prawa jazdy? Przepustki policyjnej? Zaświadczenia o zatrudnieniu wydanego przez zakład pracy?

— Wszystkich. Z legitymacją członka Związku Muzyków w obwodzie dwunastym włącznie.

— Ach, jesteś muzykiem?

Teraz patrzyła na niego z większym zainteresowaniem.

— Piosenkarzem. Prowadzę godzinny program rozrywkowy w każdy wtorek o dziewiątej. Może go widziałaś? Jason Taverner Show.



24 из 202