– Chwileczkę… – zaczęłam ostrożnie. – W razie gdyby to się wykryło…

– Nie może się wykryć!

– Ale gdyby… Ten mąż mógłby mi wytoczyć sprawę o oszustwo!

– Nie ma mowy o oszustwie, skoro robi to pani za zgodą zainteresowanej osoby! Nie ma w ogóle żadnego oszustwa, jest tylko jego pomyłka! Za jego pomyłki nikt nie może odpowiadać, jeśli on bierze obcą osobę za swoją żonę, to to jest jego prywatna sprawa! Poza tym w razie czego pokrywam wszelkie koszty, adwokat, odszkodowanie, grzywna, nie wiem, co tam jeszcze jest możliwe, wszystko jedno! Czy ma pani prawo jazdy?

Prawem jazdy ogłuszył mnie na nowo, spychając na powrót w kłębowisko, z którego usiłowałam się wydobyć. Z irytacją pomyślałam, że wynagrodzenie należy mi się już za samą rozmowę. Co tu ma do rzeczy prawo jazdy?

– Mam, oczywiście. Bo co…?

– I umie pani jeździć?

– No jasne, że umiem, co za głupie pytanie!

– To całe szczęście. Bo widzi pani, rzecz w tym, że ona ma nowe volvo i cały czas go używa. Pani by też musiała.

Jęknęłam. Coś we mnie pękło. Moja namiętność do samochodów okazała się silniejsza niż wszystko inne. Nowe volvo, o święci patroni!!!…

– Musiałby mi pan wypłacić kilka dni wcześniej… – powiedziałam niepewnie, nie zdając sobie sprawy z tego, co czynię, myśląc tylko, że zanim się wcielę w obcą osobę, powinnam załatwić te części do remontu, żeby równocześnie z powrotem do własnego jestestwa móc odzyskać i własny samochód.

– Ależ oczywiście, kiedy pani zechce! Boże, więc pani się zgadza?!

Od przygnębionej dotychczas bezgranicznie ofiary uczuć zaczai nagle bić nadprzyrodzony blask. Nieco oprzytomniałam.

– Zaraz, proszę szanownego pana, chwileczkę – powiedziałam stanowczo. – Przede wszystkim niech pan się opamięta i puknie w głowę. To jest obłąkany pomysł. Który mąż nie pozna w codziennym życiu, że to nie jest jego żona, tylko jakaś obca baba?



11 из 244