Ale to przewidywanie nie sprawdziło się i Pater umieścił wydrukowany bilet za przednią szybą swojego auta. Po kilku minutach znalazł się w biurze podróży. W nie-klimatyzowanym wnętrzu, zalepionym ofertami last minute i zalanym przez południowe słońce, klientów obsługiwały dwie młode kobiety, z plakietkami „Aneta” i „Ania” przypiętymi do bluzek. „Powinno być «Anna», Anią to ona może być dla swojego kochanka”, pomyślał z lekką irytacją, która szybko przerodziła się w łagodną wyrozumiałość. „Może tej dziewczynie brakuje ciepła, może nikt nie zwraca się do niej pieszczotliwie, może w ten sposób chce zyskać przychylność ludzi? Moją życzliwość już zyskała. Powiem do niej «Pani Aniu»„.

Swojego pomysłu nie mógł na razie zrealizować. Pani Ania była zajęta. Siedziała przed nią chuda i wysoka kobieta, we fryzurze bardzo popularnej wśród serialowych aktorek i prezenterek, którą jego podwładny Kulesza nazywał „hełmofonem Magdy M.”. Przed Anetą natomiast rozpierał się wygodnie w fotelu starszy pan w krótkich spodenkach, z których wystawały dwie chude i blade łydki. Pater, przysłuchując się wściekłym posapywaniom kobiety w hełmofonie i rozwlekłym wyjaśnieniom mężczyzny w krótkich spodenkach, wiedział, że poczeka na swoją kolej. Nie sposób było wyobrazić sobie, że pretensje klientki, która domagała się odszkodowania od biura pośrednictwa za jakieś kłopoty z odzyskaniem bagażu na lotnisku w Dominikanie, będą krótsze albo że niezdecydowany klient w końcu wyłuszczy, czego oczekuje po pobycie w Egipcie. Kiedy indziej Pater – dla skrócenia sobie oczekiwania – zanurzyłby wzrok w dekolcie Ani lub Anety albo usiadłby i rozpoczął kontemplowanie ich szczupłych nóg, widocznych spod biurek. Dzisiaj jednak tego nie zrobił. Dziś wiedział, jak skrócić sobie czas, i miał przy sobie coś, co skutecznie odciągało go od obu, skądinąd atrakcyjnych, pracownic biura.



15 из 210