– On naprawdę podrywa na dziecko – zdumiała się Christine i zawołała do koleżanki: – Uważaj, De Shawn.

Roześmiałem się.

– Mówi, co zrobi i robi, co mówi.

Przyjęcie zaczęło się około drugiej po południu. O wpół do dziesiątej wieczorem trwało w najlepsze. Właśnie śpiewałem w duecie z Sampsonem Skinny Legs and All Joe Teksa. Wyliśmy jak diabli. Wszyscy się śmiali i nabijali z nas. Sampson zaczął śpiewać „Jesteś pierwsza i ostatnia, jesteś dla mnie wszystkim…”.

Wtedy przyjechał Kyle Craig z FBI. Mogłem wszystkim powiedzieć, żeby szli do domu – koniec imprezy.

Rozdział 2

Kyle niósł kolorową paczkę przewiązaną wstążką, prezent dla dziecka. Miał nawet balony! Nie zmylił mnie. To dobry kumpel i świetny gliniarz, ale nie jest towarzyski i unika przyjęć jak zarazy.

– Tylko nie dziś, Alex – ostrzegła Christine. Wyglądała na zaniepokojoną, może nawet złą. – Nie daj się wrobić w jakieś kolejne koszmarne śledztwo. Proszę cię. Nie w dniu chrztu.

Wziąłem sobie to do serca. Mój dobry nastrój prysnął.

Cholerny Kyle Craig.

Podszedłem do niego i skrzyżowałem palce wskazujące.

– Nie, nie i jeszcze raz nie – powiedziałem. – Zjeżdżaj stąd.

– Ja też się cholernie cieszę, że cię widzę – odparł i uśmiechnął się promiennie. Potem objął mnie mocno i szepnął: – Wielokrotne zabójstwo, stary.

– Przykro mi. Zadzwoń jutro albo pojutrze. Dziś mam wolne.

– Wiem, ale to wyjątkowo paskudna sprawa, Alex.

Kyle wyjaśnił, że zostaje w Waszyngtonie tylko na jedną noc i bardzo potrzebuje mojej pomocy. Jest pod straszną presją. Znów odmówiłem, ale zignorował to całkowicie. Obaj wiedzieliśmy, że do moich obowiązków należy także pomaganie FBI w skomplikowanych dochodzeniach. Poza tym, byłem mu winien przysługę lub dwie. Kilka lat temu włączył mnie do śledztwa w sprawie porwania i morderstwa w Karolinie Północnej, kiedy moja siostrzenica zniknęła z Uniwersytetu Duke’a.



6 из 184