– W każdym razie dobrze, że cię tu nie było, kiedy zjawił się zabójca, bo inaczej…

– Bo inaczej i mnie mógłby udusić?

Dotknąłem sznura, który wciąż był okręcony wokół szyi Numeriusza tak mocno, że aż wrzynał się w skórę. Narzędziem zbrodni była prosta garota: krótka linka zamocowana do dwóch końców grubego kijka służącego do jej zaciskania. Dawus przyklęknął obok mnie i rzekł:

– Morderca musiał zajść go od tyłu, zarzucił mu garotę na szyję i skręcił kijem. Paskudna śmierć.

Odwróciłem się, czując nagłą słabość, Dawus zaś ciągnął:

– Ale za to cicha. Numeriusz nie mógł nawet krzyknąć. Może na początku wydał jakiś jęk czy charkot, ale potem sznur odciął mu dopływ powietrza. Widzisz, teściu, jak Numeriusz zarył tu piętami w żwir? No, w ten sposób hałasu by nie narobił. Gdyby choć mógł rąbnąć pięścią w Minerwę… Ale obie ręce miał zajęte: instynktownie próbował chwytać za sznur, by uwolnić gardło. Zastanawiam się… – Dawus znów spojrzał na dach. – Zabójca nie musiał być duży. Przy garocie nie trzeba wielkiej siły nawet wtedy, gdy ofiara jest dobrze zbudowana, pod warunkiem że zostanie zaskoczona.

– Mówisz z własnego doświadczenia, mój zięciu?

– Och, u Pompejusza nauczono mnie wielu podobnych rzeczy… – Dawus rzucił mi zawadiacki uśmiech, który jednak szybko zniknął z jego twarzy, kiedy zobaczył moją minę. – Nie sądzisz chyba, że ja…

– Oczywiście, że nie – zapewniłem go. – Ale kto wie, czy taka myśl nie zaświta Pompejuszowi? Powiedz mi, czy jest coś, za co mógłbyś chować do niego urazę? Coś, o czym nie wiem? Czy zdarzało się, że byłeś w jego służbie źle traktowany?

– Nie. Czy kiedykolwiek na niego narzekałem? Pompejusz był dobrym panem. – Dawus znów się uśmiechnął. – Poza tym to właśnie on wypożyczył mnie tobie do strzeżenia domu podczas zamieszek po śmierci Klodiusza, dzięki czemu poznałem Dianę i… – Zarumienił się.

I zostałeś jej potajemnym kochankiem, pomyślałem. Spłodziliście dziecko, po czym miałem dwa wyjścia: albo pozwać Pompejusza do sądu i przyglądać się, jak zostajesz zaćwiczony na śmierć, albo kupić cię od niego, wyzwolić i uczynić zięciem. Jeśli ktoś mógłby chować urazę do twego pana, to właśnie ja. Nie powiedziałem jednak tego głośno.



4 из 253