
Nie podobała mu się rola powszechnie szanowanych zwłok.
Z drugiej strony…
Jakie są zalety i wady bycia studentem magii? Ma się dużo wolnego czasu, sporo swobody w kwestiach picia dużych ilości piwa i śpiewania sprośnych piosenek, nikt nie próbuje człowieka zabić — chyba że w zwykłym, codziennym ankh-morporkańskim stylu, a dzięki spadkowi ma się też zagwarantowane skromne, lecz dostatnie życie. Oczywiście, trudno liczyć na prestiż, ale przynajmniej jest się żywym, żeby zdawać sobie z tego sprawę.
Dlatego też Victor poświęcił sporo energii na studiowanie najpierw warunków testamentu, a potem bizantyjskich regulaminów egzaminacyjnych Niewidocznego Uniwersytetu oraz wszystkich tematów egzaminów z ostatnich pięćdziesięciu lat.
W końcowych egzaminach, aby zdać, należało zdobyć 88 procent punktów.
Oblanie jest łatwe. Każdy idiota sobie z tym poradzi.
Wuj Victora nie był durniem. Jeden z wymienionych w testamencie warunków stwierdzał, że jeśli Victor choć raz osiągnie rezultat gorszy niż 80, strumyk pieniędzy wyschnie jak ślina na gorącej blasze.
W pewnym sensie zwyciężył. Niewielu studentów uczyło się tak pilnie jak Victor. Mówiono, że swoją wiedzą dorównuje niektórym najsłynniejszym magom. Długie godziny spędzał na lekturze grimoire’ów w Bibliotece. Słuchał wykładów, aż mógłby cytować je z pamięci. Kadra naukowa uważała go za najzdolniejszego i z pewnością najpilniejszego studenta od dziesięcioleci. A na kolejnych egzaminach końcowych starannie i kompetentnie uzyskiwał wynik 84.
To było niesamowite.
* * *
Nadrektor dotarł do ostatniej kartki.
— Aha. Rozumiem — odezwał się w końcu. — Żal chłopaka, co?
— Chyba nie całkiem pan zrozumiał, o co mi chodziło — powiedział kwestor.
— To całkiem oczywiste. Co roku jest o włos od zaliczenia. — Nadrektor sięgnął po kartkę. — Zresztą tu jest napisane, że zdał trzy lata temu. Dostał 91.
