
Boję się jednej jedynej rzeczy -jestem pewien na 100%, że książka była w bardzo dużej mierze autobiograficzna, i boję się, że była to książka Twojego życia, tak jak w przypadku Hellera i jego „Paragrafu 22”. Nie masz pojęcia, jak bardzo chciałbym się mylić. Wpadłem do znajomych na East Hamie (wschodni Londyn – dzielnica Pakistańczyków i Hindusów wszelakiej maści) i zapytałem, czy cokolwiek mają do czytania. Mieli… Gretkowskiej „Polkę” i Ciebie. Wziąłem obydwie. Zacząłem Gretkowską. O „SwS” pomyślałem: następne wypociny kogoś, kto spędził dwa dni na czacie i napisał na tej podstawie książkę. Spędziłem na czacie z 6 lat i czytałem trochę artykułów na ten temat -żaden nie był dość wnikliwy i żaden nie był do końca prawdziwy.
Gretkowską, mimo że fajna (to jest moja pierwsza jej książka), jakoś mi nie wchodziła, postanowiłem zerknąć, jaki Ty masz styl. Otworzyłem książkę na dowolnej stronie – gdzieś około 30-tej. Zacząłem i ciężko mi szło. Jedna strona, druga… załapałem!!! Nie mogłem się od niej oderwać. Piszesz część mojej historii, piszesz tak, jak ja chciałbym to wszystko opisać, kilka opowiadań chciałbym dopisać, bo Twoje opowieści wydawały mi się niepełne. Pochłaniałem książkę bez zastrzeżeń. Z szeroko otwartymi oczyma czytałem o genetyce. Uwielbiam się uczyć – no może nie dosłownie, ale lubię wynieść coś z książki, nie tylko wrażenia. Różnimy się dość znacznie, jeśli chodzi o wykształcenie i status materialny, ale… czujemy podobnie. Ja tę książkę czułem! Raz po raz ogromne łzy stawały mi w oczach, raz po raz krztusiłem się od płaczu. W różnych momentach -nie tylko w opisach głównych bohaterów. Poszedłem spać o 4 nad ranem – specjalnie, bo kilka dni wcześniej jakąś książkę czytałem do 9 rano. Położyłem się tak „wcześnie”, bo chciałem się szybko obudzić i dokończyć ją jeszcze tego samego dnia, aby nic nie zostało na jutro. Wkurzałem się na Ciebie, gdy stosowałeś „wypełniacze”, czyli opisy, czy sytuacje, które rozciągały książkę na wieczność, a nic nie mówiły o sytuacji głównych bohaterów.
