Myślę, że ten pryszcz to czyrak. Trzeba mojego pecha, żeby się uformował akurat w miejscu widocznym dla każdego. Powiedziałem mamie, że nie przyjąłem dzisiaj żadnej witaminy C. A ona na to:, „ Więc kup sobie pomarańczę". Typowe!

Ciągle jeszcze nie używa fartucha z lureksu.

Z przyjemnością pójdę znowu do szkoły.


4 Niedziela

Druga po Bożym Narodzeniu


Ojciec rozchorował się na grypę. Przy naszym odżywianiu wcale mnie to nie dziwi. Mimo deszczu mama poszła mu kupić witaminę C w płynie, chociaż – jak jej powiedziałem – "na to już za późno".

Prawdziwy cud, że nie dostaliśmy jeszcze szkorbutu. Mama twierdzi, że absolutnie nic nie widzi na mojej brodzie, ale przemawia przez nią jedynie poczucie winy z powodu naszego odżywiania.

Pies uciekł, bo mama nie zamknęła furtki. Ja złamałem ramię adapteru. Nikt jeszcze o tym nie wie, a przy odrobinie szczęścia choroba ojca może potrwać dłuższy czas. Tylko on i ja używamy adapteru. Dalej ani śladu fartucha.


5 Poniedziałek


Pies jeszcze nie wrócił. W domu bez niego spokojnie. Mama zadzwoniła na policję i podała jego rysopis. Przedstawiła go znacznie gorzej, niż naprawdę wygląda: rzadkie kudły nad oczami i tak dalej. Uważam, że policja ma ważniejsze sprawy niż szukanie psów, na przykład ściganie morderców. Powiedziałem to mamie, ale i tak zadzwoniła. Dopiero by miała nauczkę, gdyby tak została zamordowana z powodu czyjegoś psa!

Ojciec jeszcze leniuchuje w łóżku. Podobno jest chory, ale zauważyłem, że nie przestał palić!

Dzisiaj przyszedł Nigel. Opalony po feriach Świątecznych. Przypuszczam, że wkrótce się rozchoruje z powodu szoku wywołanego zimnem w Anglii. Moim zdaniem rodzice Nigela popełnili błąd zabierając go za granicę.



2 из 149