
13 Wtorek
Ojciec poszedł do pracy. Chwała Bogu! Nie wiem, jak mama może go strawić.
Rano przyszedł pan Lucas, żeby zapytać, czy mama nie potrzebuje pomocy w domu. On jest bardzo dobry. A pani Lucas myła u siebie okna z zewnątrz. Jej drabina chwiała się niebezpiecznie. Napisałem do Malcolma Muggeridge'a na adres BBC z zapytaniem, co mam robić, jako intelektualista. Spodziewam się, że szybko odpisze, bo już mi obrzydł brak jakiejkolwiek bratniej duszy. Napisałem wiersz, co zajęło mi dwie minuty. Nawet sławni poeci potrzebują więcej czasu. Wiersz nazywa się "Kran", ale naprawdę to nie jest o kranie, jest raczej głęboki, w ogóle o życiu i tak dalej.
KRAN, napisał Adrian Mole
Woda z kranu kapie i spać mi nie daje,
Nocą na podłodze jezioro powstaje.
Brak zlewu dywanom ruiną zagraża,
Co znowu tatusia na mozół naraża,
By zakupić nowe.
A w pracy wszak ojciec może wykorkować.
Tato, nie bądź taki!
Lepiej nie omieszkaj zlewu zreperować!
Pokazałem wiersz mamie, ale tylko ją rozśmieszył. Ona nie jest szczególnie bystra. Ciągle nie wyprała moich spodenek gimnastycznych, a Jutro zaczyna się szkoła. Wcale nie przypomina matek z telewizji.
14 Środa
Zapisałem się do biblioteki. Wziąłem "Pielęgnację skóry", "Pochodzenie gatunków" i książkę napisaną przez kobietę, o której ciągle mówi mama. Książka się nazywa "Duma i uprzedzenie", a ta kobieta Jane Austen. Widziałem, że zrobiło to wrażenie na bibliotekarce. Może podobnie jak ja jest intelektualistką. Nie przyglądała się pryszczowi, jest, więc nadzieja, że się zmniejszył. Najwyższy czas!
