
Wolał nie zastanawiać się nad motywami swego niepojętego postępowania, a że był niezadowolony, postawił warunki, którym Rosalind musiała bezwzględnie się podporządkować. Bardzo ją zaskoczyło, gdy oznajmił, że powinna zmienić wygląd; nie ulegało wątpliwości, że nie myślała o niczym innym poza tym, aby zyskać jego poparcie dla swego planu.
– Musisz inaczej wyglądać, żeby w Askerby nie rzucać się w oczy na kilometr. Nikt rozsądny nie uwierzy, że jesteś żoną archeologa, jeśli będziesz paradować w stroju, który kosztuje połowę mojej rocznej pensji.
Wbrew jego oczekiwaniom, Rosalind wcale nie zaoponowała, ale bardzo zrzedła jej mina, gdy zobaczyła rzeczy, które Emma kupiła dla niej na polecenie brata.
Patrząc z niesmakiem na brązową sztruksową spódnicę, zapytała:
– Może jednak zabiorę trochę swoich ubrań?
Michael był zły, że nie wycofał się w porę, więc nie zamierzał iść na ustępstwa.
– Możesz wziąć dżinsy i bieliznę, ale poza tym będziesz nosić to, co kazałem kupić.
– Będę wyglądać jak strach na wróble.
– Co z tego? Powiedziałem Emmie, żeby wybrała niegustowne i tanie rzeczy dla niezamożnej kobiety i dziecka. Jeżeli masz wystąpić incognito, a rzekomo o to ci chodzi, musisz się ubierać skromnie.
Rosalind westchnęła zrezygnowana i rzuciła spódnicę na kanapę.
– Myślałam, że wystarczy, jeśli przedstawisz mnie jako swoją żonę.
– To stanowczo za mało. Jeśli chcesz, żeby cię od razu zauważono, jedź w tym, co masz na sobie. Ale nie oczekuj, że powiem ludziom, że jesteś ze mną związana. Zresztą to nie tylko kwestia ubioru. Musisz zrobić coś z włosami, bo za bardzo rzucają się w oczy.
Instynktownie musnęła ręką ciemne loki, które kiedyś tak go zachwycały.
