
Doprawdy, Christer wiele potrafił sobie wmówić.
W wieku lat siedmiu wystraszył kucharkę, kiedy wszedł do kuchni i wymamrotał jakieś groźnie brzmiące słowa nad jej consomme. Działo się to, rzecz jasna, na Bergqvara, dworze hrabiego Possego, gdzie zwykły rosół nazywano consomme. Chłopiec mógł wchodzić i wychodzić z kuchni, jakby był jednym ze służby, bo Tula często pomagała podczas szczególnie gorączkowych przygotowań do przyjęć, a wówczas Christer zawsze jej towarzyszył. Tym razem był przeświadczony, że dzięki wypowiedzianym przez niego nad garnkiem czarodziejskim formułom wszystkim, którzy zasiądą przy stole w wielkiej jadalni i skosztują zupy, zmieni się nagle kolor włosów. Chciał po prostu sprawdzić, czy będzie im z tym do twarzy, niczego więcej nie miał na myśli. Oczywiście w jadalni nic takiego nie zaszło, ale Christer był zdania, że winna jest kucharka, która przerwała mu odmawianie najskuteczniejszego zaklęcia.
Wszelkie gusła i czarodziejskie formuły były na ogół wymyślane przez niego samego, bo Tula miała dość rozumu, by nie wtajemniczać syna w najpoważniejsze praktyki magiczne.
Niezliczoną ilość razy usiłował hipnotyzować ludzi i, rzecz jasna, wszelkie próby pozostawały bezowocne. Wcale się tym jednak nie przejmował. Jego wiara we własne siły była wprost niespotykana. Kiedy zarządca dworu porządnie wyłajał go za to, że pozaplatał koniom ogony w „czarodziejskie warkoczyki”, które oczywiście w żaden sposób na nic nie podziałały, Christer odwrócił się ku niemu, groźnie marszcząc przy tym brwi, i skierował w jego stronę wyimaginowany pistolet. „Pif paf! Już nie żyjesz!” zagrzmiał, święcie przekonany o mocy swoich słów. Zarządca okazał się człowiekiem nie pozbawionym poczucia humoru i włączył się do zabawy dziesięciolatka. Teatralnym ruchem osunął się na ziemię. Na ten widok Christer otworzył usta ze zdziwienia i stanął jak wryty. Już chciał biegiem opuścić stajnię, ale uznał, że cała odpowiedzialność za to, co się stało, spoczywa właśnie na nim. Odmówił kilka starannie dobranych formuł nad nieszczęśnikiem, który „zaraz powrócił do życia”. Ku wielkiej uldze Christera.
