
Wiele czasu upłynęło od momentu, gdy pisałam po raz ostatni, i prawie nic się nie zmieniło; jakoś ciągnęłam przez te miesiące, dźwigając na karku swe nieprzystosowanie do tego świata; dokoła widzę tylko mierność i nawet myśl o wyjściu z domu jest dla mnie udręką. Zresztą dokąd pójść? Z kim?
Tymczasem moje uczucia do Daniela nasiliły się i teraz rozpiera mnie pragnienie, by mieć go tylko dla siebie.
Nie widzieliśmy się od tego ranka, kiedy z płaczem wybiegłam z jego domu, i dopiero wczoraj wieczorem telefon przerwał monotonię, jaka towarzyszyła mi przez cały ten czas. Mam ogromną nadzieję, że nie zmienił się, że wszystko w nim pozostało takie samo jak tamtego ranka, gdy poznałam Nieznane.
Jego głos wyrwał mnie z długiego i męczącego snu. Spytał, jak sobie radzę, co robiłam przez te miesiące, potem, śmiejąc się, zapytał, czy urosły mi piersi, a ja odpowiedziałam, że tak, mimo iż wcale nie jest to prawda. Po ostatnich grzecznościowych zwrotach powiedziałam mu to samo co tamtego ranka, czyli że mam ochotę to zrobić. Przez ostatnie miesiące rozdzierało mnie to pragnienie; dotykałam się aż do przesady, przeżywając tysiące orgazmów. Pożądanie ogarniało mnie nawet podczas lekcji, w czasie których najpierw upewniałam się, że nikt mnie nie obserwuje, a potem opierałam swój Sekret o metalową nogę ławki i lekko dociskałam ciało.
O dziwo, wczoraj mnie nie wyśmiał, a wręcz zachował milczenie, gdy mówiłam mu o swych pragnieniach, i powiedział, że nie ma w tym nic dziwnego i że mam do nich prawo.
– A nawet – powiedział – ponieważ znamy się od dawna, mogę ci pomóc w ich realizacji.
Westchnęłam i potrząsnęłam głową. W ciągu ośmiu miesięcy dziewczynka może się zmienić i zrozumieć pewne rzeczy, których wcześniej nie rozumiała. Potem wypaliłam:
– Daniele, powiedz raczej, że nie masz żadnych lasek pod ręką i nagle („i wreszcie!", pomyślałam) przypomniałeś sobie o mnie.
– Chyba ci kompletnie odbiło! To może lepiej skończę, bo rozmowa z kimś takim jak ty nie ma sensu.
