
– Dobrze – powiedział w końcu Roberto. – Brakuje ostatniego składnika.
– Czego? – spytałam.
– Możesz zdjąć opaskę, teraz zabawimy się w coś innego. Zawahałam się przez chwilę przed zdjęciem opaski, ale potem ściągnęłam ją powoli z głowy i zobaczyłam, że w pokoju jestem tylko ja i Roberto.
– Dokąd oni poszli? – spytałam zaskoczona.
– Czekają na nas w drugim pokoju.
– Który nazywa się…? – spytałam z rozbawieniem.
– Hm… palarnia. Zapalimy sobie skręta.
Miałam ochotę uciekać co sił w nogach i zostawić ich tam. Ta przerwa ostudziła mnie i rzeczywistość ujawniła się z całą swą bezwzględnością. Ale nie mogłam – zaczęłam już tę grę i za wszelką cenę musiałam ją skończyć. Zrobiłam to dla nich.
W ciemnym pokoju, oświetlonym tylko trzema świecami ustawionymi na podłodze, ujrzałam zarysy postaci. Z tego co mogłam zauważyć, sylwetki chłopców obecnych w pokoju nie były brzydkie, i to mnie pocieszyło.
W pokoju stał okrągły stół z krzesłami dokoła. Wyniosły anioł usiadł.
– Zapalisz? – spytał mnie Pino.
– Nie, dziękuję, nigdy nie palę.
– No nie… od dzisiaj ty też będziesz paliła – powiedział barman, u którego zauważyłam piękne kształty, wyciosane i smukłe, ciemną skórę i długie kręcone włosy sięgające do ramion.
