
Poczciwy i delikatny poryw Zuzanny złagodził nieco przykre naprężenie. Sir Andrew popatrzył na odchodzącą, zgrabną postać dziewczęcia, a gdy znikła w cieniach korytarza, rzucił rozbawione oczy na lady Blakeney.
Małgorzata z przesadną afektacją posyłała ręką pocałunki w stronę pań, a ironiczny uśmiech igrał na jej ustach.
– Ach, sir Andrew, czy widziałeś kiedy tak nieprzyjemną osobę? Mam nadzieję, że na starość nie będę tak wyglądała.
Uniosła suknię i przybierając majestatyczną postawę, zaczęła kroczyć ku ognisku.
– Zuzanno – rzekła – naśladując głos hrabiny – zakazuję ci rozmawiać z tą kobietą!
Śmiech, który towarzyszył temu żartowi, był trochę wymuszony i twardy, ale ani sir Andrew, ani lord Antony nie byli bystrymi obserwatorami. Naśladowała hrabinę tak znakomicie, dźwięk głosu jej był tak podobny, że obaj zawołali z podziwu: Brawo!
– Ach, lady Blakeney – rzekł rozbawiony lord Antony – jak bardzo komedia francuska musi odczuwać brak pani! Na pewno wszyscy znienawidzili sir Percy'ego za to, że się z tobą ożenił!
– Mój Boże, przyjacielu, nienawidzić sir Percy'ego jest rzeczą niemożliwą, jego dowcipy rozbroiłyby samą nawet hrabinę!
Młody wicehrabia, który jeszcze nie wyszedł za matką, uczynił krok naprzód, gotów wystąpić w jej obronie, w razie gdyby lady Blakeney zamierzała w dalszym ciągu bawić się jej kosztem, ale nim zdołał zaprotestować, rozległ się za drzwiami sympatyczny, ale dość głośny śmiech i na progu ukazała się postać niezwykle wysoka i bardzo wytwornie ubrana.
Rozdział VI. Elegant z roku 1792
Według ówczesnych kronik, sir Percy Blakeney liczył w roku 1792 około 30 lat. Bardzo wysoki, nawet jak na Anglika, barczysty, dobrze zbudowany, mógł uchodzić za niezwykle pięknego mężczyznę, gdyby nie wyraz ospałości w głębokich niebieskich oczach i ustawiczny śmiech, nieco za ostry, który tak szpecił piękny i silny rysunek jego ust.
