– Nie, proszę pana – zaczął Jupiter. – Ale…

– Nie chcę słyszeć żadnego ale! – powiedział ostro mężczyzna. – oferuję ci uczciwą cenę. Chcę kupić ten kufer z powodów uczuciowych. Gazeta podała, że należał do Guliwera Wielkiego. Zgadza się?

– No, tak – odparł Jupiter, podczas gdy Bob i Pete przysłuchiwali się rozmowie z zaciekawieniem – tak było na nim napisane. Ale…

– Znowu jakieś ale! – krzyknął mężczyzna. – Nie przyjmuję żadnych ale! – jak powiedział Szekspir. Tak się składa, że Guliwer Wielki był kiedyś moim przyjacielem. Nie widziałem go od kilku lat. Obawiam się, że me ma go już między nami. Odszedł. A mówiąc wprost, umarł. Chciałbym zachować ten kufer na pamiątkę dawnych czasów. Proszę, to moja wizytówka.

Strzelił palcami. Pieniądze, które trzymał w dłoni, zamieniły się w małą białą karteczkę. Podał ją Jupiterowi. Były na niej słowa: “Maksymilian Mistyczny”, a poniżej -. “Klub Czarnoksiężników” i jakiś adres w Hollywoodzie.

– Pan jest magikiem! – wykrzyknął Jupiter.

Maksymilian Mistyczny pokłonił się lekko.

– Kiedyś nawet bardzo sławnym – odparł. – Występowałem przed wszystkimi koronowanymi głowami Europy. Teraz już jestem na emeryturze i poświęcam czas spisywaniu historii czarnej magii. Z rzadka tylko daję jakiś mały popis moich umiejętności przed gronem przyjaciół. Ale wracajmy do rzeczy.

Ponownie strzelił palcami i znów w jego dłoni pojawiły się banknoty.

– Dokończmy naszą transakcję – powiedział. – Mam pieniądze. Pragnę mieć ten kufer. Ty prowadzisz interes kupno-sprzedaż. Wszystko jest jasne i proste. Ty sprzedajesz, ja kupuję. Dlaczego się wahasz?

– Dlatego, że nie mogę sprzedać panu tego kufra! – wybuchnął Jupiter. – Od początku próbuję to panu powiedzieć.

– Nie możesz? – Dziwnie wygięte brwi magika zeszły się jeszcze bliżej. Twarz przybrała prawdziwie złowieszczy wyraz. – Oczywiście, że możesz. Nie przeciągaj struny, chłopcze. Wciąż umiem posługiwać się czarami. A jeśli, powiedzmy… – wyciągnął głowę do Jupitera, a jego oczy rzucały złowrogie błyski – powiedzmy strzelę palcami, a ty znikniesz? Puff! O, tak. Po prostu się rozpłyniesz i nie wrócisz nigdy więcej. Wtedy pożałujesz, że mnie rozgniewałeś.



12 из 91