– Ostrzegałem pana, że ten młody człowiek źle znosi długi pobyt w puszczy – powiedział Smuga. – Prosiłem też, żeby pan odwołał go stamtąd.

Nixon opuścił głowę na piersi i milczał.

– Gdzie pochowano zamordowanego, panie Wilson? – dalej pytał Smuga.

– W obozie… miał odciętą głowę… Uczynili to Indianie, którzy brali udział w napadzie pod wodzą dwóch białych.

– A więc łowcy głów…! Czy ktoś rozpoznał tych białych?

– Nie! – zaprzeczył Wilson.

– Postaram się odszukać morderców. Nietrudno domyślić się, kto zorganizował napad. Jutro wyruszam nad Putumayo.

– Jadę z panem! – oświadczył Nixon! – Pan Karski zastąpi mnie tutaj.

– Może ja mógłbym pojechać zamiast pana? – wtrącił Zbyszek.

– Zostaniesz w Manaos – kategorycznie oświadczył Smuga. – Teraz, panie Nixon, pójdziemy porozmawiać z Pedrem Alvarezem. Ten chciwy Metys na pewno maczał w tym palce.

– Idę z panem! – odezwał się Zbyszek. – W razie awantury mogę się przydać.

– Ja także pójdę! – zawtórował Wilson.

– Dobrze! – zgodził się Smuga. – Zabierzcie broń! Strzelać wolno tylko na mój wyraźny rozkaz. Nataszo, zostań w biurze. Idziemy!

Było około piątej po południu. O tej porze Pedro Alvarez przebywał zazwyczaj w "Tesouro", jednym ze swoich szynków, gdzie bawił się do późnej nocy. Tam też poprowadził Smuga swoich towarzyszy. Wkrótce zatrzymali się przed parterowym budynkiem; z okien zasłoniętych żółtymi kotarami płynęły krzykliwe dźwięki muzyki.

– Zbyszku i panie Wilson, stańcie przy drzwiach. Pilnie obserwujcie wszystkich – rozkazał Smuga.

Pchnął drzwi wahadłowe i wszedł pierwszy. Zaraz spostrzegł Alvareza. W towarzystwie rozweselonych kompanów siedział przy stoliku w pobliżu orkiestry. Właśnie grano murzyńską sambę.

Smuga wolno zbliżał się ku Metysowi.

W szynku tym zbierali się poplecznicy Pedra Alvareza, którzy dobrze orientowali się w jego zatargach z Nixonem. Toteż wejście czterech przedstawicieli konkurencyjnej kompanii zostało od razu zauważone. Znano tutaj strzelecką sławę Smugi, dlatego tańczące pary skwapliwie ustępowały mu z drogi. Smuga zatrzymał się przed stolikiem Metysa. Orkiestra przerwała grę. W sali zaległa cisza.



11 из 225