
– Pewnie było, jak mówisz – rzekł Nowicki. – Spójrz jednak na sfinksa! Czy to nie armatnie kule tak okaleczyły głowę tego lwa z ludzką twarzą?
– Nie mylisz się co do kuł armatnich. Ale uczynili to z rozmysłem mamelucy na wieleset lat przed przybyciem Francuzów. Ponieważ nie mogli w żaden sposób zniszczyć posągu, użyli go jako tarczy do ćwiczeń artyleryjskich.
– Jakże to?! – oburzył się Nowicki. – Czy Egipcjanie nie protestowali przeciw takiemu wandalizmowi?!
– Ówcześni Egipcjanie sami nie zdawali sobie sprawy ze wspaniałości dziedzictwa pozostawionego przez starożytnych faraonów, a fanatyczni muzułmanie, podbiwszy Egipt, czynili wszystko, co było w ich mocy, żeby zatrzeć ślady wspaniałej egipskiej przeszłości.
– Obaj macie rację po części – wtrąciła się Sally. – Sfinksa uszkodził muzułmański derwisz Saim el-Dahr, traktując to jako sprzeciw wobec fałszywej religii ciemnych, starożytnych Egipcjan.
– W rezultacie brak wyczucia, jakim wówczas się wykazał, dziś zwiększa zainteresowanie turystów – zażartował Tomek.
– Właśnie, nasz “cheopsiak” miał nosa, że strata nosa przyda mu popularności – dowcipkował Nowicki.
Ale niestrudzona Sally, jakby ich nie słysząc, kontynuowała wątek:
– Arabowie przynieśli z sobą do Egiptu własną kulturę, wysoko rozwiniętą naukę i sztukę, więc z premedytacją niszczyli zabytki egipskie. Do budowy nowego Kairu używali materiałów grabionych z monumentalnych faraońskich zabytków. Z dawnej stolicy Egiptu, Memfisu, wywieźli portale, kolumny, a nawet fragmenty ścian starożytnych świątyń.
