Rees rozejrzał się dookoła. Znajdował się w odległości mniej więcej stu metrów od najbliższej stacji wind, którymi zjeżdżało się do kopalni. Przestał odczuwać ból w kończynach i ze zdwojonym animuszem poszybował w ich kierunku.

Wkrótce znalazł się na stacji. Za jego plecami nadal kłębiła się wilgotna mgła.

Nie zdziwił się, że miejsce całkowicie opustoszało. Zapewne wszyscy członkowie zmiany opłakiwali bliskich. Dopiero za dwie, trzy godziny można się będzie spodziewać nadejścia robotników o kaprawych oczach.

Stacja nie wyróżniała się prawie niczym wśród masy sześciennych budowli ze stali.

Jej centralny element stanowił potężny bęben, na który nawinięto cienką linę.

Bęben umocowany został na wyciągu skonstruowanym z nierdzewnego metalu, a z liny zwisało ciężkie, grubo wyściełane krzesło z dużymi, naoliwionymi kółkami, zaopatrzone w oparcie dla głowy i szyi. Do podpórki z jednej strony bębna przytwierdzono kwadratową płytę kontrolną o boku równym długości ręki. Znajdowały się na niej przełączniki i tarcze wielkie jak ludzka pięść.

Rees szybko wystukał na klawiaturze polecenie obniżenia wyciągu i bęben zaczął wirować. Młodzieniec wślizgnął się na krzesło i starannie wygładził ubranie. Na powierzchni gwiazdy każda fałda materiału robiła się ostra jak nóż. Na płycie kontrolnej ponuro zabłysnęło czerwone światełko i dolna część kabiny rozsunęła się z cichym zgrzytem.

Przestarzała maszyneria mocno skrzypiała i piszczała, aż wreszcie bęben przekręcił się i zaczął spuszczać linę.

Rees upadł na podłogę stacji i wpadł w gęsty obłok. Wiedział, że krzesło opuszczane na linie będzie sunęło przez mgłę, aż pokona dystans czterystu metrów dzielący je od powierzchni gwiazdy. Poczuł łagodny ucisk w żołądku, zawsze reagował w ten sposób na zmianę grawitacji. Pas wirował nieco szybciej, niż wynosiła jego prędkość orbitalna, dla zachowania w doskonałym stanie sieci kabin, lecz kilka metrów niżej siła dośrodkowa zanikała, toteż Rees przez chwilę znajdował się w stanie nieważkości. Wylądował w studni grawitacyjnej jądra gwiazdy i szybko odzyskiwał wagę. Miał wrażenie, że klatkę piersiową i brzuch uciska mu żelazny pancerz.



9 из 243