
Poza tym w południowej części Królestwa Światła żyje pewna grupa, której bohaterowie jeszcze nie spotkali i nie wiedzą nawet o jej istnieniu.
Są też nieznane plemiona z Królestwa Ciemności oraz to, co kryje się w Górach Umarłych, źródło pełnego skargi zawodzenia. Nikt nie wie, co to jest.
1
Nawet najcudowniejsza idylla może zostać zakłócona przez elementy, nie znoszące widoku światła dziennego.
Tylko jedna osoba przeczuwała, że nie wszystko jest tak, jak być powinno.
Dolgo nie mógł zasnąć. Siedział wraz z Nerem na tarasie, wpatrując się w pogrążone w nocnej ciszy miasto, miasto jego i Marca, Saga, taką otrzymało nazwę na cześć matki Marca, Sagi z Ludzi Lodu. Nocą światło było tu takie niezwykłe, przytłumione, łagodne, o odrobinę chłodniejszym odcieniu niż za dnia.
Wspaniały krzew glicynii zdobił taras wielkimi kiśćmi kwiatów. W złocistym blasku Świętego Słońca niebieskie kwiaty wyglądały chyba najmniej korzystnie, przybrały bowiem zielonkawy odcień. Szkoda, bo kwiaty glicynii mają wszak piękną, rzadko spotykaną barwę.
Dolgo poruszył się nieswój.
– Dziś w nocy coś się stanie, Nero – przyciszonym głosem zwrócił się do psa. – Nie wiem, co, ale bardzo mi się to nie podoba. Takie rzeczy nie powinny mieć miejsca w Królestwie Światła.
W ukrytym świecie, w którym przebywali już od pewnego czasu, odnaleźli ukojenie. Wszystko tutaj było takie doskonałe, przesycone spokojem, ani Dolgowi, ani Marcowi nie przydawała się ich nadzwyczajna moc. Dolgo nie wiedział, czy odczuwa z tego powodu ulgę, czy też raczej rozczarowanie. Wspaniale jest móc wypocząć, lecz na dłuższą metę może się poczuć trochę niepotrzebny.
Dwieście pięćdziesiąt lat spędzonych w dolinie elfów wydawało mu się teraz zaledwie dwoma dniami wypełnionymi zabawą. Tęsknota Dolga za rodziną nie była równie silna i bolesna jak Móriego. Cudownie jednak znów zobaczyć się z bliskimi! W dodatku w tej idealnej krainie, w tej sielance.
