Marta, ze szklanką piwa przy ustach, zaczęła machać rozpaczliwie ręką, co zaniepokoiło mnie na nowo. Przełknęła wreszcie.

– To na nic. Skąd on ci się w ogóle wziął nieżywy o szóstej? Im wyszło, że szlag go trafił między dziesiątą a pierwszą w nocy, jak Dominik już tam był. Sam. Beze mnie.

Gdybym nie poszła do kasyna, byłby ze mną. O szóstej jeszcze żył.

– Kto żył? – Trup.

– Kto tak powiedział? – Sądzę, że lekarz, nie? Przypomniałam sobie widok, jaki oglądałam w pokoju, wówczas sądziłam, że Anity.

Żywy…? Ktoś zwariował, jakim cudem ten facet mógł być żywy?!

– Niemożliwe – zaprzeczyłam kategorycznie. – Nie był żywy. Nie miał prawa być żywy. Nikt bez głowy nie może być żywy.

– Jak to, bez głowy? – zdumiała się Martusia…

– No, bez połowy czerepu. Tylnej.

Marta prawie skamieniała.

– Joanna, o czym ty mówisz? Wymyślasz to teraz? Mnie wszystko jedno, w scenariuszu możemy mu odciąć nawet całą głowę, ale ten w hotelu miał ją w komplecie.

Został uduszony i w głowę mu to wcale nie zaszkodziło! – Jeśli powiesz, że nie zaszkodziło mu w ogóle w niczym, mogę się zdenerwować – ostrzegłam. – Coś mi tu nie gra przeraźliwie. Czyś ty tam była? – No pewnie, że byłam, ale dopiero dzisiaj rano, przed dziesiątą, zaraz potem jak go znaleźli i właśnie rozkwitało całe zamieszanie…

– I widziałaś go? – Kawałeczek, bo jeszcze leżał. Gdybym wiedziała, na co patrzę, zamknęłabym oczy przedtem. Ale akurat od głowy…

– Czekaj. Tylko spokój może nas uratować. Kontynuujmy przesłuchanie. Skąd patrzyłaś? – Z pokoju Dominika. Ściśle biorąc, producenta. Drzwi już były otwarte. Ale Dominik widział go w całości. Słuchaj, ja tak nie mogę, też chcę coś zrozumieć! – Zaraz. Patrzyłaś z pokoju Dominika i widziałaś go od strony głowy? – Jak Boga kocham! – Na podłodze leżał? – Na podłodze.

– I głową w stronę Dominika? – W tym momencie akurat w stronę mnie. Ale ogólnie owszem, w stronę pokoju Dominika.



14 из 233