– Powiedz wszystko ściśle i od początku – zażądałam twardo.

– Tak naprawdę, miałam nadzieję, że ty się zajmiesz tym trupem, a ja będę mogła tonąć w boleściach własnych – westchnęła Martusia, głęboko rozżalona. – A ty tak…

– Zajmę się trupem, jak się dowiem w czym dzieło, a ty sobie toń. Gdzie go w ogóle znalazłaś? – To nie ja go znalazłam, ale w ogóle w Marriotcie.

– Co…?! – W Marriotcie. A co…? Pamięć mi nagle odblokowało i już wiedziałam, że temat nam się nieźle rozrośnie i z pewnością przekroczy zaplanowane ramy.

– Cholera – powiedziałam z ponurą troską. – To mój trup.

Martusia zakrztusiła się piwem i prychnęła na stół.

– Wiesz co, nie zaskakuj mnie tak, bo szkoda piwa. Jak mam to rozumieć, że twój? Zabiłaś kogoś dla dobra scenariusza? On nam pasuje? – Myślałam, że to ty wiesz, czy nam pasuje, skoro z nim przyleciałaś, ale nie. Mam na myśli, że nie ja go rąbnęłam. I w ogóle się do niego przyznać nie mogę, chyba nawet podwójnie, ponadto wątpię, czy nam pasuje. Tym bardziej mów, skąd on do ciebie! Marta sposępniała, opuściła nogi na podłogę, usiadła normalnie, wylała z puszek resztę piwa i westchnęła ponownie.

– Szczerze mówiąc, wolałabym, żebyśmy go wymyśliły…

– Wymyślonego mam – przerwałam jej. – Kloszarda. Nie dam głowy, czy nie był nawet prawdziwy.

– Jakiego kloszarda? – Paryskiego.

– I co on, ten paryski kloszard, robił? – Nic. Leżał.

– Gdzie? – Koło Tati’ego na Montmartrze. Gdzieś tam koło Clichy.

– Strasznie dużo mi to mówi. W Paryżu byłam raz w życiu. Powiedz porządniej! Kloszard leżał na chodniku, przykryty od góry workiem, wyglądał jak kupa szmat, z której wystawały buty, i zainteresowałam się nim tylko dlatego, że parkowałam tuż obok. Siedziałam w samochodzie na miejscu pasażera, bo na miejsce kierowcy świeciło słońce, czekałam na własne dzieci i nie miałam co robić. Rzucałam na niego okiem, trochę zaciekawiona, czy śpi, czy też nie żyje. Wnioskując z doskonałej obojętności przechodniów, obejrzano by go bliżej dopiero, kiedy by się zaśmiardł, co w panującym upale powinno nastąpić dość rychło.



9 из 233