
Martwi mnie to jednak. Wystarczy kilku takich wyrośniętych nastolatków, żeby spowodować olbrzymie kłopoty. Niezadowolenie i bunt mogą się rozprzestrzenić na całą populację jak infekcja wirusowa. Kilku malkontentów może doprowadzić do zniszczenia habitatu. Zaledwie garstka. Może nawet jeden. Jak można się obronić przed wybuchem takiej epidemii?
Obserwowanie tego, co się stanie, będzie bardzo ciekawe.
24 GRUDNIA 2095: HABITAT GODDARD
— Tytan Alfa wylądował! — wrzasnął kontroler misji.
— Wylądował bezpiecznie!
Z okrzykiem triumfu wyszarpnął z ucha słuchawkę i podrzucił ją pod pokryty stalowymi belkami sufit zatłoczonego centrum kontroli lotów. Przez ostatnie sześć dni sterowany zdalnie Tytan Alfa leciał spiralnym kursem przez skąpaną promieniowaniem próżnię między potężnym habitatem Goddard a gigantycznym księżycem Saturna, Tytanem, ostrożnie okrążając księżyc tuzin razy przed wejściem w jego gęstą, zadymioną atmosferę. Teraz wylądował bezpiecznie i można było zacząć świętowanie.
Edouard Urbain poczuł, że musi szybko udać się do toalety. Uświadomił sobie, że stoi przed główną konsolą w centrum kontroli lotów od ponad sześciu godzin, a kiedy kontrolerzy zaczęli wiwatować i poklepywać się po plecach, poczuł, że znów oddycha. A pęcherz daje znać o sobie.
Niestety, nic z tego. Jeszcze nie. Obok niego stała Jacqueline Wexler, prezes Międzynarodowego Konsorcjum Uniwersytetów, od której zależały fundusze, promocja i prestiż.
