
Robert Harris
Vaterland
Sto milionów butnych niemieckich panów miało zostać osiedlonych w Europie i obdarzonych władzą opartą na monopolu cywilizacji technicznej oraz niewolniczej pracy zmniejszającej się liczby tubylczej ludności — zaniedbanych, schorowanych, nie umiejących czytać kretynów — po to, żeby mknąc swymi bezkresnymi Autobahnami mogli podziwiać domy partii, muzea czynu zbrojnego, schroniska Kraft durch Freude i Planetarium, zbudowane przez Hitlera w Linzu (jego nowym Hitleropolis). I by przebiegłszy truchtem przez miejscową galerię obrazów, mogli zasiąść nad ciastkiem z kremem i po raz setny z rzędu wysłuchać nagrania „Wesołej wdówki”. Tak miało wyglądać Niemieckie Tysiąclecie, przed którym nawet wyobraźnia nie oferowała dróg ucieczki.
Ludzie mówią mi czasem: „Uważaj! Nie pozbędziesz się partyzantki przez najbliższe dwadzieścia lat!” Ta perspektywa sprawia mi wielką radość… Niemcy pozostaną dzięki temu w stanie ciągłej gotowości.

CZĘŚĆ PIERWSZA
WTOREK, 14 KWIETNIA 1964
Przysięgam Ci, Adolfie Hitlerze,
Führerze i Kanclerzu Rzeszy,
Że będę lojalny i odważny.
Ślubuję, że będę posłuszny aż do śmierci
Tobie i wyznaczonym przez Ciebie zwierzchnikom,
Tak mi dopomóż Bóg.
1
Wiszące przez całą noc nisko nad Berlinem chmury bynajmniej nie ustąpiły z nadejściem poranka. Nad powierzchnią Haweli unosiły się przypominające dym krople deszczu.
